Most Świętokrzyski stał się miejscem niewyobrażalnej agresji, gdzie grupa około dziesięciu napastników urządziła sobie polowanie na bezbronnych 16-latków. Jeden z chłopców, z pękniętą czaszką i zmasakrowaną twarzą, trafił na stół operacyjny. Policja szuka sprawców, którzy rozpłynęli się w mroku na widok radiowozu.
Zaczepki, gaz i bestialstwo
Scenariusz ataku był jak z filmu o ulicznych gangach w Ameryce Łacińskiej. Artem, 16-latek z dłuższymi blond włosami, szedł z grupą przyjaciół w stronę Pragi, gdy nagle dopadło ich dwóch agresorów na elektrycznych hulajnogach. Zaczęło się od szturchania i ohydnych, homofobicznych wyzwisk. To był jednak tylko wstęp. Napastnicy odjechali, by po chwili wrócić z „posiłkami” – w sumie blisko dziesięcioma osobami gotowymi do bicia.
Gdy nastolatkowie nie dali się sprowokować, bandyci przeszli do czynów. W ruch poszedł gaz pieprzowy prosto w twarz, ciosy w głowę i oślepiający ból. Artem, powalony na ziemię, był kopany po głowie, a jego koledzy również nie uniknęli brutalnych ciosów – jeden z nich ma złamany nos, innemu napastnicy stłukli okulary. Ta bezmyślna furia ustała dopiero wtedy, gdy na moście pojawiły się niebieskie światła nadjeżdżającego radiowozu.
Narodowość czy przypadek?
Kulisy ataku budzą ogromne kontrowersje. Według relacji poszkodowanych, przytoczonych przez „Gazetę Wyborczą”, agresja miała podłoże ksenofobiczne. Nastolatkowie, którzy rozmawiali między sobą po ukraińsku, mieli usłyszeć wulgarne hasła: „wyp…j do Ukrainy”. Dla Artema, który po operacji pękniętej czaszki dochodzi do siebie w szpitalu, sprawa jest jasna – zostali zaatakowani za to, kim są i jak wyglądają.
Tymczasem stołeczna policja zachowuje niezwykłą powściągliwość. Choć nadkomisarz Paulina Onyszko potwierdza, że trwają intensywne poszukiwania sprawców, śledczy dystansują się od tezy o ataku na tle narodowościowym.
Policja prowadzi intensywne czynności mające na celu ustalenie tożsamości i zatrzymanie sprawców pobicia trojga nastolatków. […] Dotychczasowe ustalenia i dowody nie wskazują, aby zdarzenie miało podłoże narodowościowe
– informuje rzeczniczka praskiej policji, zasłaniając się dobrem śledztwa.
Brutalność na Moście Świętokrzyskim wywołała falę strachu wśród mieszkańców stolicy. Jeśli 10-osobowa grupa może bezkarnie katować dzieci w tak reprezentacyjnym punkcie miasta, to czy ktokolwiek może czuć się bezpiecznie? Sprawcy wciąż są na wolności, a mieszkańcy z niepokojem czekają na efekty działań „operacyjnych”.
Marek Piotrowski
