Ponad 1500 mieszkańców osiedla Koło na warszawskiej Woli żyje w niepewności. Teren, na którym od lat 70. stoją ich domy, szkoły i przedszkola, stał się przedmiotem roszczeń spółki wywodzącej swoje prawa z przedwojennych akcji.
Choć sytuacja prawna jest krytyczna, radni dzielnicy jednogłośnie opowiedzieli się po stronie lokatorów, zapowiadając walkę o unieważnienie decyzji sprzed lat.
Korzenie sporu: Od reformy rolnej po „kolekcjonerskie” akcje
Historia konfliktu sięga 1951 roku, kiedy to upaństwowiono grunty przedwojennej spółki ogrodniczej C. Ulrich. Na tym terenie powstało nowoczesne jak na owe czasy osiedle mieszkaniowe. Problem pojawił się w latach 90., gdy na podstawie dawnych papierów wartościowych podjęto próbę reaktywacji spółki.
W 2012 roku Minister Rolnictwa wydał decyzję zwrotową, a w 2025 roku Sąd Okręgowy oddalił wniosek Warszawy o zasiedzenie tych gruntów. Oznacza to, że obecny właściciel terenu tj. spółka Lokaty Budowlane – ma otwartą drogę do żądania gigantycznych odszkodowań za tzw. bezumowne korzystanie z gruntu.
Front obrony: Miasto, RPO i Minister Sprawiedliwości
Radni Woli podjęli stanowisko wspierające starania miasta o ochronę mieszkańców. Kwestionują oni nie tylko samą reaktywację spółki C. Ulrich, ale i poprawność decyzji ministerstwa sprzed 14 lat.
W sprawę zaangażowały się najwyższe instancje: minister srawiedliwości Waldemar Żurek oraz Rzecznik Praw Obywatelskich zadeklarował zbadanie akt w celu podjęcia interwencji. Burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski podkreśla, że celem jest unieważnienie procesu „reaktywacji” spółki i zabezpieczenie interesu mieszkańców.
Druga strona medalu: Spółka proponuje ugodę
Przedstawiciele firmy Lokaty Budowlane przedstawiają sytuację inaczej. Twierdzą, że nigdy nie chcieli przejmować budynków, a spółdzielnia (SM Koło) miała możliwość odkupienia gruntu po preferencyjnej cenie, z czego nie skorzystała. Według spółki, porozumienie pozwoliłoby mieszkańcom na założenie ksiąg wieczystych dla lokali, co obecnie jest niemożliwe.
Lokaty Budowlane oskarżają władze spółdzielni o zatajenie przed ludźmi szansy na polubowne rozwiązanie sporu.
Pesymistyczne prognozy prokuratury
Mimo determinacji radnych i mieszkańców, sytuacja jest trudna. Prokuratura odmówiła wniesienia skargi kasacyjnej od niekorzystnych dla miasta wyroków, argumentując, że brakuje realnych podstaw prawnych do ich podważenia. Dla mieszkańców oznacza to dalszą batalię o prawo do spokojnego mieszkania na gruncie, który od pół wieku uważali za publiczny.
Marta Grasegger
