Warszawskie przedszkola, place zabaw, boiska, a nawet osiedlowe śmietniki opanowała armia, z którą miasto od lat sobie nie radzi. Leśnicy szacują, że w stolicy żyje już trzy tysiące dzików, a ich bezczelność rośnie z każdym miesiącem. Prezydent Rafał Trzaskowski właśnie powołał specjalny sztab kryzysowy, który ma zakończyć ten uciążliwy i coraz bardziej krwawy konflikt.
Śmierć za cztery tulipany
Zwierzęta czują się w mieście jak u siebie, co nieuchronnie prowadzi do tragedii. Tylko w tym roku dziki uczestniczyły w ponad 120 niebezpiecznych zdarzeniach na terenie stolicy. Gdy stado pojawia się w gęstej zabudowie i nie daje się przepędzić, urzędnicy sięgają po ostateczne rozwiązanie, czyli uśmiercanie na miejscu.
Taka brutalna praktyka wywołuje potężne protesty oburzonych warszawiaków, którzy nierzadko patrzą na egzekucje loch i warchlaków z okien swoich mieszkań. Urzędnicy rozkładają jednak ręce i tłumaczą, że mają związane ręce przez przepisy. Warszawa leży w strefie afrykańskiego pomoru świń (ASF), co oznacza bezwzględny zakaz wywożenia odłowionych zwierząt poza miasto. Skuteczność alternatywnych metod, takich jak chemia zapachowa czy armatki hukowe, okazała się w miejskiej dżungli bliska zeru.
Ponad dwudziestu sprawiedliwych
W obliczu rosnącej fali strachu mieszkańców i jednoczesnego buntu obrońców praw zwierząt, ratusz musiał zmienić taktykę. Pod koniec maja odbyło się pierwsze posiedzenie nowo powołanego zespołu ds. dzikich zwierząt, na którego czele stanęła Magdalena Młochowska, dyrektorka koordynatorka ds. Zielonej Warszawy.
Dzikie zwierzęta są częścią miejskiego ekosystemu, ale ich obecność w gęsto zabudowanej przestrzeni rodzi coraz więcej wyzwań. Chcemy wspólnie wypracować rekomendacje, które pozwolą lepiej godzić potrzeby mieszkańców z ochroną przyrody, przy jednoczesnym uwzględnieniu bezpieczeństwa publicznego i dobrostanu zwierząt
– przyznaje Magdalena Młochowska.
Żeby nie skończyło się na pustych deklaracjach, do stołu posadzono ponad 20 osób o skrajnie różnych spojrzeniach na problem. W jednym pokoju usiedli naukowcy z PAN i SGGW, przedstawiciele Kampinoskiego Parku Narodowego, miejscy aktywiści, strażnicy miejscy oraz… myśliwi.
Nauka kontra miejskie wysypiska
Zadanie sztabu jest karkołomne. Eksperci mają dostarczyć twarde, naukowe analizy odpowiadające na pytanie, dlaczego dziki na dobre porzuciły lasy dla warszawskich osiedli. Jedną z głównych hipotez, z którą przyjdzie się zmierzyć nowemu zespołowi, jest fatalna polityka śmieciowa i problem z odbiorem odpadów w dzielnicach takich jak Wawer czy Bemowo, gdzie otwarte kontenery działają na zwierzęta jak darmowa restauracja.
Ratusz oczekuje, że ponad dwudziestoosobowy komitet stworzy rozwiązania, które będą skuteczne, ale i akceptowalne społecznie. Oznacza to presję na znalezienie humanitarnych sposobów radzenia sobie z kryzysem, bez konieczności masowego strzelania do zwierząt na oczach dzieci bawiacych się na placach zabaw.
Marta Grasegger
