Legia Warszawa była o krok od zwycięstwa, ale straciła je w najbardziej bolesny sposób. W meczu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy stołeczny zespół zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1, tracąc gola w doliczonym czasie gry.
Spotkanie rozstrzygnęło się dopiero w końcówce, a oba trafienia padły w ostatnich minutach.
Emocjonalny początek meczu
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem na stadionie przy Łazienkowskiej panowała podniosła atmosfera. Piłkarze i kibice oddali hołd zmarłemu Jackowi Magierze.
Minuta ciszy, specjalne koszulki i oprawa z napisem „Panie Jacku, dziękujemy” nadały spotkaniu wyjątkowy charakter.
Bezbarwna pierwsza połowa
Pierwsza część meczu nie porwała kibiców. Obie drużyny miały wyraźne problemy z kreowaniem sytuacji, a gra była szarpana i pełna fauli.
Nie padł ani jeden celny strzał, a na murawie dominowała fizyczna walka. Sędzia kilkukrotnie sięgał po żółte kartki, ale to jedyne „emocje”, jakie towarzyszyły pierwszej połowie.
Karny i nadzieja na zwycięstwo
Po przerwie Legia zaczęła grać odważniej i częściej zagrażać bramce rywali. Kluczowy moment przyszedł w 82. minucie.
Po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Rafała Janickiego. Do piłki podszedł Rafał Augustyniak i pewnym strzałem pod poprzeczkę dał Legii prowadzenie 1:0.
Cios w doliczonym czasie
Gdy wydawało się, że trzy punkty zostaną w Warszawie, Górnik zadał decydujący cios. W doliczonym czasie gry Paweł Bochniewicz wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową doprowadził do wyrównania. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Legia po tym meczu ma 34 punkty i zajmuje 13. miejsce w tabeli. Górnik Zabrze utrzymuje się w czołówce ligi i jest czwarty. Dla stołecznego zespołu to kolejna strata punktów, która może mieć znaczenie w walce o spokojne utrzymanie.
Piotr Gebert
