Na południowych obrzeżach stolicy doszło do wstrząsającego wypadku. Dwóch nastolatków jadących na jednej hulajnodze elektrycznej uderzyło w ciągnik rolniczy z przyczepą. Jeden z nich, z poważnym urazem głowy, został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Bez kasków, bez szans na bezpieczny upadek
Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem w okolicach ulicy Przyczółkowej, na wylotówce z Warszawy w stronę Konstancina-Jeziorny. Według wstępnych ustaleń policji, chłopcy zignorowali podstawowe zasady bezpieczeństwa.
Na tę chwilę wiadomo, że ci dwaj nastolatkowie jechali bez kasków na jednej hulajnodze. Zderzyli się z ciągnikiem rolniczym z przyczepą
– przekazał młodszy aspirant Bartłomiej Śniadała z Komendy Stołecznej Policji.
Brak zabezpieczenia głowy okazał się tragiczny w skutkach. Podczas gdy jeden z nastolatków wyszedł z wypadku bez poważniejszych obrażeń, stan drugiego był na tyle krytyczny, że ratownicy medyczni podjęli decyzję o natychmiastowym wezwaniu wsparcia z powietrza.
Śmigłowiec na trasie do Konstancina
Lądowanie żółtego śmigłowca LPR na popularnej trasie wylotowej spowodowało ogromne utrudnienia w ruchu, ale każda sekunda była na wagę złota. Poszkodowany nastolatek z ciężkim urazem czaszkowo-mózgowym trafił pod opiekę lekarzy specjalistów.
Kierowca ciągnika, który uczestniczył w zdarzeniu, był trzeźwy. Policjanci pod nadzorem prokuratora badają teraz dokładne okoliczności wypadku – sprawdzają, kto wymusił pierwszeństwo oraz z jaką prędkością poruszał się elektryczny jednoślad.
Policja ostrzega: Hulajnoga to nie zabawka dla dwojga
Służby przypominają po raz kolejny, że jazda w dwie osoby na jednej hulajnodze elektrycznej jest surowo zabroniona i skrajnie niebezpieczna. Dodatkowo, brak kasku przy zderzeniu z maszyną rolniczą drastycznie zmniejsza szanse na uniknięcie kalectwa lub śmierci.
Wypadek na Przyczółkowej to czarna seria marcowych zdarzeń z udziałem młodych użytkowników dróg w regionie warszawskim. Policja zapowiada wzmożone kontrole użytkowników hulajnóg w okolicach podwarszawskich miejscowości wypoczynkowych.
Marek Piotrowski
