Mieszkańcy ulicy Czerskiej na warszawskim Mokotowie wyszli na ulice. Powodem protestu jest otwarcie w ich sąsiedztwie ośrodka leczenia substytucyjnego, który został przeniesiony z Pragi-Północ. Lokatorzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo i powtórki scenariuszy z poprzedniej lokalizacji, gdzie pacjenci mieli handlować otrzymanym metadonem na oczach sąsiadów.
W poniedziałek, 23 lutego, przed nową siedzibą placówki przy ul. Czerskiej zebrała się grupa protestujących. Ośrodek, zajmujący się leczeniem osób uzależnionych od narkotyków za pomocą dawek metadonu, wprowadził się do lokalu użytkowego w parterze jednego z budynków mieszkalnych. To właśnie ta lokalizacja budzi największe kontrowersje – pacjenci i mieszkańcy bloku korzystają z tej samej przestrzeni.
Strach przed „powtórką z Pragi”
Przeniesienie lecznicy z ulicy Kijowskiej na Pradze-Północ było efektem kontroli Ministerstwa Zdrowia, która wykazała nieprawidłowości w działaniu tamtejszego punktu. Praska placówka pękała w szwach – liczba pacjentów niemal czterokrotnie przekraczała jej przepustowość. Na Pradze od lat narastał sprzeciw wobec koncentracji trzech z czterech warszawskich ośrodków w jednej, niewielkiej dzielnicy.
Jesteśmy małą dzielnicą, bardzo dużo osób się tutaj leczyło z całej Warszawy i Polski. Jest to dociążenie dla jednej dzielnicy i myślę, że tutaj na pewno troszeczkę będzie spokojniej
– przyznaje Gabriela Szustek, burmistrz Pragi-Północ.
Spokój na Pradze oznacza jednak niepokój na Mokotowie. Mieszkańcy Czerskiej boją się grup osób uzależnionych kręcących się pod ich oknami oraz nielegalnego handlu środkami odurzającymi.
Spór o ochronę i monitoring
Podczas poniedziałkowego protestu doszło do konfrontacji mieszkańców z personelem placówki. Głównym tematem była kwestia zabezpieczenia terenu. Protestujący zarzucają dyrekcji, że ochrona jest iluzoryczna i nie reaguje na to, co dzieje się poza murami kliniki.
Jak pani się odniesie do faktu, że ta placówka funkcjonuje bez ochrony? O godzinie 14:00 w piątek nie było już ochroniarza. Placówka funkcjonuje do godziny 16:00
– pytała jedna z uczestniczek protestu.
Małgorzata Życzkowska, kierowniczka zespołu terapeutycznego, odpierała zarzuty, zapewniając, że teren jest stale monitorowany, a ochrona pracuje również w weekendy. Te wyjaśnienia nie uspokoiły jednak zebranych.
Ten pan pilnuje metadonu, który znajduje się w środku w klinice. Nie jest w stanie opanować grup osób kręcących się na naszym osiedlu, ponieważ przechodzą pod szlabanem i od tyłu bloku
– twierdzi inna z mieszkanek.
Metadon pod nadzorem?
Przedstawiciele ośrodka zapewniają, że procedura wydawania metadonu jest ściśle kontrolowana, a wszelkie przypadki odsprzedaży substancji lub niewłaściwego zachowania pacjentów są zgłaszane odpowiednim służbom. Mieszkańcy Mokotowa pozostają jednak sceptyczni, przypominając, że podobne deklaracje słyszeli lokatorzy z okolic ul. Kijowskiej, gdzie dochodziło do licznych incydentów.
Sytuacja na Czerskiej pozostaje napięta. Lokalna społeczność zapowiada dalsze działania, domagając się większej transparentności w działaniu placówki oraz realnego zapewnienia spokoju w bezpośrednim sąsiedztwie ich domów.
Edyta Karys
