Czarna sobota nad Wisłą w powiecie legionowskim. W ciągu zaledwie kilku godzin rzeka oddała zwłoki dwóch młodych mężczyzn. Przerażający widok ukazał się przypadkowym świadkom w gminie Jabłonna oraz Rajszewie. Policja i straż pożarna pracowały w trudnym terenie, by zabezpieczyć ciała. Czy to tragiczny zbieg okoliczności, czy coś więcej? Śledczy już wiedzą, kim były ofiary.
To były dramatyczne godziny dla służb z Legionowa. Wisła, która o tej porze roku bywa wyjątkowo zdradliwa, stała się miejscem dwóch niezależnych, choć zlokalizowanych blisko siebie tragedii. W obu przypadkach o znalezisku powiadomili przypadkowi świadkowie, którzy sobotni odpoczynek nad wodą zapamiętają do końca życia.
Dramat przy żwirowni i zwłoki na bezludnej wyspie
Pierwszy sygnał wpłynął do służb z rejonu żwirowni w Jabłonnie. Jak przekazał st. kpt. Damian Górniak z legionowskiej Straży Pożarnej, ciało dostrzegła osoba postronna. Strażacy musieli natychmiast zabezpieczyć zwłoki, by nie porwał ich nurt rzeki.
Zaledwie niespełna cztery godziny później – kolejny szok! Tym razem w miejscowości Rajszew osoba pływająca na desce dostrzegła ciało leżące na jednej z wiślanych wysp. Akcja była skomplikowana logistycznie – strażacy musieli przetransportować policjantów łodzią na środek rzeki, by wykonać niezbędne czynności procesowe i przewieźć denata na brzeg.
To młodzi mężczyźni. Policja ujawnia wiek ofiar
Choć początkowo tożsamość osób wyłowionych z wody była tajemnicą, niedzielny poranek przyniósł przełom. Młodszy aspirant Bartłomiej Śniadała potwierdził, że mundurowi zidentyfikowali obu mężczyzn.
Ofiara odnaleziona w Jabłonnie to zaledwie 30-latek. Drugi z mężczyzn, którego ciało spoczęło na wyspie w Rajszewie, miał 33 lata. Policja nie zdradza na razie, czy mężczyźni byli ze sobą powiązani, ani jak długo ich ciała znajdowały się w wodzie.
Prokuratorskie śledztwo w toku
Teraz kluczowe pytania brzmią: co było przyczyną śmierci i czy w sprawę mogły być zamieszane osoby trzecie? Odpowiedzi na te pytania ma przynieść sekcja zwłok zarządzona przez prokuratora. Służby apelują o ostrożność nad wodą, bo Wisła, mimo spokojnego wyglądu, skrywa niebezpieczne wiry i mielizny, które co roku zbierają tragiczne żniwo.
Piotr Zych
