Ciemne chmury zawisły nad Komendą Powiatową Policji w Grójcu. Były naczelnik wydziału ruchu drogowego znalazł się w ogniu potężnych oskarżeń. Podwładni przerywają milczenie i mówią o piekle, jakie miał im zgotować przełożony.
Prokuratura bada sprawę mobbingu, poniżania i seksualnych podtekstów w służbowej korespondencji
Poniżanie i nieprzyzwoite propozycje?
To, co działo się za zamkniętymi drzwiami grójeckiej komendy, mrozi krew w żyłach. Były już naczelnik drogówki miał traktować swoje podwładne w sposób skandaliczny. Lista zarzutów jest długa i wyjątkowo niesmaczna: zastraszanie, chroniczne poniżanie oraz wysyłanie nieprzyzwoitych wiadomości SMS.
Prokuratura nie bagatelizuje sprawy. Śledczy analizują teraz treść korespondencji, która miała trafiać na telefony policjantek. Jak wynika z ustaleń, już sześć osób ma oficjalny status pokrzywdzonych, a to może być dopiero wierzchołek góry lodowej.
Policja najpierw… nie widziała problemu?
Szokujące jest to, że pierwsze sygnały o patologiach w Grójcu dotarły do Komendy Wojewódzkiej w Radomiu już w styczniu. Wtedy jednak anonimowe donosy uznano za… niewiarygodne.
Informacje te zostały przez nas zweryfikowane. Wówczas nie potwierdziliśmy informacji zawartych w anonimowej korespondencji
– tłumaczy Portalowi Mazowieckiemu podinsp. Katarzyna Kucharska z mazowieckiej policji.
Dopiero teraz, gdy sprawą zajęła się prokuratura, machina ruszyła na dobre. Przesłuchanych ma być nawet 60 świadków. To pokazuje ogromną skalę problemu, który przez miesiące mógł być zamiatany pod dywan.
Naczelnik przeniesiony, śledztwo w toku
Choć na ten moment nikt nie usłyszał jeszcze oficjalnych zarzutów, decyzje kadrowe już zapadły. Podejrzewany o nękanie funkcjonariusz został usunięty z Grójca i przeniesiony do innej jednostki. Tam ma czekać na finał prokuratorskiego śledztwa.
Analizowane są zeznania świadków i treści korespondencji, jaką otrzymywały pokrzywdzone osoby
– potwierdza prokurator Marcin Ochal.
Jeśli zarzuty o mobbing i nękanie się potwierdzą, byłemu naczelnikowi grozi nie tylko koniec kariery w mundurze, ale i surowy wyrok.
Marta Grasegger
