Kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej, zapnijcie pasy i uzbrójcie się w cierpliwość! Już jutro, 20 kwietnia, serce Ochoty zamieni się w plac budowy. Plac Narutowicza czeka totalna metamorfoza, ale zanim zrobi się zielono i pięknie, warszawiaków czeka komunikacyjny armagedon.
Zamknięte jezdnie, wyłączone parkingi i zablokowane trasy tramwajowe – Portal Mazowiecki sprawdził, jak przeżyć nadchodzące dwa tygodnie.
Poniedziałkowy poranek pod znakiem blokad
Drogowcy weszli na plac dzisiaj rano. Na pierwszy ogień idzie jezdnia łącząca ul. Akademicką z Placem Narutowicza – zostanie ona całkowicie zamknięta zarówno dla samochodów, jak i dla pieszych. To oznacza potężne zamieszanie w lokalnym ruchu: z ul. Uniwersyteckiej wyjedziemy tylko w lewo lub w prawo, a o parkowaniu w tej okolicy można zapomnieć.
Od czwartku, 23 kwietnia, utrudnienia dotkną ul. Grójecką. Na wysokości kościoła drogowcy wygrodzą lewy pas jezdni w stronę Wawelskiej, co z pewnością wydłuży poranne korki.
Wielka cisza na torach, odcięta Al. Krakowska i Banacha
Najgorsze przyjdzie w poniedziałek, 27 kwietnia. Wtedy rusza remont torowiska, który potrwa do 3 maja. Przez tydzień tramwaje linii 1, 7, 9, 14 i 15 dojadą tylko do Placu Narutowicza, a linie 22 i 25 zakończą bieg jeszcze wcześniej – na Placu Starynkiewicza.
Mieszkańcy Szczęśliwic i okolic Al. Krakowskiej zostaną odcięci od szyn. Zamiast tramwajów na trasę wyjadą autobusy zastępcze linii Z-9, które będą kursować do pętli P+R Al. Krakowska.
Cel: Zielona oaza zamiast betonowego chaosu
Mimo przejściowych bólów, efekt końcowy ma zachwycać. Plac Narutowicza przejdzie „zieloną metamorfozę” – pojawią się nowe drzewa, pergole i niska roślinność, która ma chłodzić okolicę w upalne dni.
Co się zmieni po 3 maja? Zmiany czekają torowiska, które pokryje rozchodnik, dzięki czemu bedzie mniej hałasu. Poza tym powstaną nowe chodniki z płyt granitowych, ale też uporzadkowane zatoki postojowe dla samochodów.
Inną ze zmian będzie budowa ścieżek rowerowych oraz dłuższych przystanków, dzięki czemu na tej trasie będą mogły jeździć dłuższe składy.
Marta Grasegger
