Mieszkańcy powiatu wołomińskiego zamarli z przerażenia! W piątek rano niebo nad miejscowością Nowe Lipiny spowiły gęste, czarne kłęby dymu, które było widać nawet z Warszawy. Piekło rozpętało się na terenie zakładu produkującego parkiety. Drewno, maszyny i dorobek życia stanęły w ogniu w mgnieniu oka.
To była walka z czasem i żywiołem, który nie zna litości. Ogień pojawił się nagle w hali produkcyjnej, a wysuszony materiał stolarski zadziałał jak gigantyczna podpałka. W kilka minut budynek zamienił się w buzujący piec!
Armia strażaków w akcji! „Piekło zostało opanowane”
Na miejsce rzucono gigantyczne siły. Syreny wyły w całym powiecie, a do akcji wkroczyło aż dziesięć zastępów straży pożarnej! Ratownicy z Wołomina, Zagościńca, Majdanu, a nawet posiłki z Warszawy, rzucili się do walki z żywiołem.
Pożar został już zlokalizowany, a na miejscu trwa dogaszanie oraz dokładne sprawdzanie pogorzeliska, aby wykluczyć możliwość ponownego pojawienia się ognia
– przekazała w oficjalnym komunikacie Komenda Powiatowa PSP w Wołominie.
Co zostało z hali? Krajobraz po bitwie
Choć strażakom udało się zdusić płomienie, widok na miejscu jest porażający. Hala, w której powstawały parkiety, to teraz dymiące zgliszcza. Reporterzy donoszą o dramatycznej akcji dogaszania, która może potrwać jeszcze wiele godzin. Czy to było podpalenie, czy nieszczęśliwy wypadek? Śledczy już zaczynają węszyć na pogorzelisku!
Jedno jest pewne, że dzień pożaru właściciele zakładu zapamiętają na zawsze jako moment, w którym ich biznes niemal obrócił się w popiół.
Marek Piotrowski
