Czwórka pasażerów planowała słoneczny urlop na Malcie, ale ich podróż zakończyła się, zanim na dobre się zaczęła. W hali odlotów portu Warszawa-Modlin doszło do awantury, która wymagała interwencji Straży Granicznej. Pijani Polacy tak bardzo dali się we znaki obsłudze, że na miejsce musieli wkroczyć mundurowi.
Jeden z podróżnych, niestety kompletnie zamroczony alkoholem, postanowił sprawdzić cierpliwość pograniczników, co nie wyszło mu na dobre.
Agresja w hali odlotów
Głównym negatywnym bohaterem zajścia okazał się 31-latek, który za nic miał polecenia funkcjonariuszy. Mężczyzna nie tylko odmówił opuszczenia strefy zastrzeżonej terminala, ale zaczął zasypywać strażników inwektywami. Agresywne zachowanie i czynny opór zmusiły pograniczników do zdecydowanego działania.
Mężczyzna nie reagował na wydawane polecenia, ignorował funkcjonariuszy oraz kierował do mundurowych inwektywy. Z uwagi na to, że stawiał czynny opór, zostały użyte wobec niego środki przymusu bezpośredniego w postaci chwytów obezwładniających oraz kajdanek
– czytamy w oficjalnym komunikacie Straży Granicznej.
Rekordowa „odwaga” przed wylotem
Jak się później okazało, krewki turysta miał w organizmie blisko 1,9 promila alkoholu (0,89 mg/l). Nawet po zakuciu w kajdanki 31-latek nie potrafił utrzymać języka za zębami, kilkukrotnie znieważając funkcjonariuszy w drodze do pomieszczeń służbowych. Pozostała trójka towarzyszy, choć mniej agresywna, również musiała pożegnać się z marzeniami o locie.
Zamiast plaży – zarzuty prokuratorskie
Finał tej historii był daleki od wakacyjnych planów. Awanturnik zamiast na pokład samolotu trafił prosto do pomieszczenia dla osób zatrzymanych w Legionowie. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty, które mogą na długo zmienić jego plany podróżnicze. Za znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia obowiązków służbowych polskie prawo przewiduje grzywnę, ograniczenie wolności, a nawet rok więzieniaEdyta
Edyta Karys
