Hit 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy dostarczył kibicom w stolicy ogromnych emocji, ale pozostawił obie ekipy z dużym poczuciem niedosytu. Legia Warszawa zremisowała na własnym stadionie z Rakowem Częstochowa 1:1, choć losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund.
Podopieczni Marka Papszuna, dzięki zdobytemu punktowi, zdołali opuścić strefę spadkową, jednak przy odrobinie szczęścia mogli wywieźć z Warszawy pełną pulę.
Błyskawiczny cios i pech Nsame
Spotkanie zaczęło się dla gospodarzy w najgorszy możliwy sposób. Już w 6. minucie gry pierwsza groźna akcja Rakowa zakończyła się golem. Po dośrodkowaniu Karola Struskiego z rzutu rożnego, niefortunną interwencją piętą popisał się Jean-Pierre Nsame. Piłka zmierzała prosto do siatki Legii, a formalności na samej linii bramkowej dopełnił Lamine Diaby Fadiga.
Gospodarze ruszyli do odrabiania strat, jednak ich ataki często rozbijały się o dobrze zorganizowaną defensywę gości lub kończyły na interwencjach Oliwiera Zycha. W pierwszej połowie boisko musiał opuścić Isak Bursberg, który po groźnym zderzeniu głowami z Kamilem Piątkowskim wymagał długiej pomocy medyków. Przed przerwą najbliższy wyrównania był Nsame, ale jego strzał głową z kilku metrów minimalnie minął poprzeczkę.
Rzut karny i słupek grozy
Druga odsłona meczu długo przypominała taktyczne szachy. Raków umiejętnie wybijał Legię z uderzenia, ograniczając liczbę sytuacji podbramkowych. Przełom nastąpił w 69. minucie, kiedy to Ariel Mosór zablokował strzał Nsame ręką we własnym polu karnym. Sędzia Łukasz Kuźma, po konsultacji z systemem VAR, podyktował „jedenastkę”. Do piłki podszedł sam poszkodowany – Jean-Pierre Nsame – i potężnym strzałem w okienko doprowadził do wyrównania.
Końcówka meczu to prawdziwy festiwal niewykorzystanych szans. W 78. minucie kibicom Legii zamarły serca, gdy Jonatan Braut Brunes huknął z siedmiu metrów, trafiając jednak tylko w wewnętrzną część słupka. Mimo desperackich ataków „Wojskowych” w ostatnich minutach, wynik nie uległ już zmianie.
Sytuacja w tabeli
Remis 1:1 jest wynikiem, który w obecnej sytuacji ligowej ma słodko-gorzki smak dla obu stron. Raków Częstochowa awansował na 15. miejsce, co pozwoliło mu na ten moment odetchnąć i opuścić strefę spadkową. Legia z kolei zajmuje 6. pozycję, tracąc zaledwie jeden punkt do miejsca gwarantującego start w europejskich pucharach. Walka o najwyższe cele w Ekstraklasie nabiera rumieńców, a strata punktów u siebie może okazać się dla warszawian niezwykle kosztowna w końcowym rozrachunku.
Marek Piotrowski
