Pod Grójcem, w sercu największego polskiego sadu, zamiast jabłek zbierano śmiertelne żniwo. W niepozornym gospodarstwie w Woli Krobowskiej działała gigantyczna fabryka narkotyków, którą zarządzała międzynarodowa szajka. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko sześciu mężczyznom, którym grozi nawet 20 lat za kratami.
Fabryka śmierci w stodole
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Radomiu ustalili, że polsko-holenderska ekipa stworzyła tam profesjonalną, przemysłową linię produkcyjną. Od czerwca do września 2024 roku gang zdołał wytworzyć gigantyczne ilości substancji psychotropowych, które miały zalać czarny rynek.
Skala produkcji poraża – prokuratura oskarża grupę o wyprodukowanie ponad 475 kilogramów mefedronu oraz 100 kilogramów katynonu, silnego stymulanta o działaniu zbliżonym do amfetaminy. Łącznie to ponad pół tony chemicznej śmierci, której wartość rynkową oszacowano na zawrotną kwotę 33 milionów złotych.
Arsenał broni i recydywiści
Kiedy we wrześniu 2024 roku mazowieccy policjanci weszli na teren posesji, zastali linię produkcyjną w pełnym rozruchu. Zabezpieczono 140 gotowych paczek z mefedronem, każda po kilogramie, przygotowanych do wysyłki. To jednak nie wszystko – gangsterzy byli gotowi na regularną bitwę.
Podczas przeszukania pomieszczeń mieszkalnych ujawniono dwie jednostki broni palnej długiej, automatycznej z amunicją, karabinek pneumatyczny oraz pistolet
– wylicza prokurator Aneta Góźdź.
Na ławie oskarżonych zasiądzie dwóch Polaków, Rafał K. i Konrad K., oraz czterech Holendrów: Rachid A., Steven J.G., Yakup S. i Roemer C. Dla jednego z Polaków, Konrada K., to nie pierwsza przygoda z prawem – za narkotykowy proceder odpowie on w warunkach recydywy.
Międzynarodowy skład, polska sceneria
Śledztwo wykazało, że oskarżeni działali w zorganizowanej grupie przestępczej, dzieląc się zadaniami przy bezpośredniej produkcji narkotyków. Oprócz mefedronu i katynonu, w ręce mundurowych wpadły także zapasy marihuany, amfetaminy i metamfetaminy. Zarzuty usłyszał również Kamil N., który pomagał grupie, przechowując sprzęt niezbędny do funkcjonowania fabryki.
Sześciu głównych oskarżonych przebywa w areszcie. Za produkcję znacznych ilości narkotyków grozi im surowa kara – od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności. Sprawa, która swój finał znajdzie w radomskim sądzie, pokazuje, jak brutalny świat przestępczy potrafi ukryć się za parawanem wiejskiego spokoju.
Magda Wydra
