Pasażerowie podróżujący między Wawrem a Otwockiem muszą uzbroić się w cierpliwość godną mnicha. Choć składy wracają na trasę już 27 kwietnia, to radość jest przedwczesna. Przez najbliższe 12 miesięcy pociągi będą kuśtykać po jednym torze, a rozkład jazdy przypomina raczej smutny żart niż ofertę nowoczesnej kolei.
Wielki remont na linii nr 7 wchodzi w nową, bolesną fazę. Odcinek z Międzylesia do Otwocka staje się „jednotorowy”, co w praktyce oznacza komunikacyjny paraliż. Składy będą musiały przepuszczać się nawzajem, a to drastycznie ogranicza ich liczbę na trasie.
W godzinach szczytu pasażerom pozostaną zaledwie dwa pociągi Kolei Mazowieckich i jeden skład SKM na godzinę. Dla tysięcy osób dojeżdżających do pracy i szkół to przepis na gigantyczny ścisk.
Dodatkowo, niektórzy podróżni poczują się wykluczeni, ponieważ wybrane pociągi KM będą omijać przystanki Michalin oraz Otwock Świder. Jeśli tam mieszkasz, Twoja droga do domu właśnie stała się torem przeszkód.
Autobusy na ratunek, ale czy to wystarczy?
Kolejarze obiecują, że nie zostawią ludzi na peronach. Utrzymana zostaje komunikacja zastępcza (ZKA), a popularna linia autobusowa 521 ma kursować częściej. Pytanie tylko, czy warszawskie korki nie zniweczą tych planów?
Aby ułatwić życie pasażerom, wprowadzono wzajemne honorowanie biletów ZTM i KM. Obowiązuje ono aż do 12 grudnia 2026 roku. Pamiętaj jednak o tym, że bilety kartonikowe musisz podpisać (data i godzina rozpoczęcia podróży), a bilety w aplikacjach aktywujesz kodem QR po wejściu do pojazdu zastępczego. Jeśli chodzi o kartę miejską, to musi ona najpierw być aktywowana w czytniku.
Po co to wszystko?
Mimo fatalnych wiadomości o rocznych utrudnieniach, cel inwestycji pozostaje ten sam: nowoczesna, szybsza i bardziej niezawodna linia nr 7. Zanim jednak pasażerowie poczują europejski standard, czeka ich rok koczowania na peronach i sprawdzania minutowych opóźnień. Aktualne rozkłady jazdy stały się teraz lekturą obowiązkową na stronie Kolei Mazowieckich.
Marta Grasegger
