o był napad jak z filmu, ale finał dla części sprawców okazał się fatalny. Dwaj 27-latkowie z Wyszkowa usłyszeli zarzuty po brutalnym skoku na lombard w Pułtusku. Choć policja dopadła połowę szajki, skradzione złoto i kosztowności wciąż pozostają nieuchwytne.
Włamanie do lombardu w Pułtusku
Do mrożących krew w żyłach scen doszło przy Alei Wojska Polskiego w Pułtusku. Pod lokal podjechał luksusowy Mercedes z czteroosobową ekipą na pokładzie. Dwóch sprawców, nie zważając na obecność pracownika wewnątrz, rozbiło szybę wystawową ciężkim młotkiem i wtargnęło do środka. W kilka chwil ich łupem padła biżuteria o oszałamiającej wartości ponad 200 tysięcy złotych.
Śledczy natychmiast ruszyli w pościg za włamywaczami. Dzięki sprawnej akcji udało się namierzyć i zatrzymać Sebastiana B. oraz Konrada N.. Obaj to mieszkańcy Wyszkowa, którzy teraz za swój zuchwały czyn odpowiedzą przed sądem.
Aresztowanie mieszkańców Wyszkowa
Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce nie miała wątpliwości co do winy młodych mężczyzn. Przedstawiono im zarzuty kradzieży z włamaniem mienia o znacznej wartości, za co grozi im nawet 10 lat odsiadki. Sąd Rejonowy w Pułtusku zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na najbliższe trzy miesiące.
Mimo sukcesu w ujęciu połowy grupy, sprawa jest daleka od zakończenia. Policja wciąż depcze po piętach pozostałym dwóm uczestnikom napadu. Jak dotąd nie udało się odzyskać skradzionych wyrobów jubilerskich. Śledczy intensywnie pracują nad ujęciem reszty sprawców i odnalezieniem biżuterii.
Roman Opolski
