W Miasteczku Wilanów trwa bezwzględna walka o każdy metr chodnika. Wspólnoty mieszkaniowe, zmęczone bezsilnością wobec kierowców blokujących wyjazdy z garaży i przejścia dla pieszych, przeszły do ofensywy. Krajobraz prestiżowego osiedla wzbogacił się o podwójne, a nawet potrójne szpalery słupków oraz systemy kamer, które „same” wystawiają mandaty. To koniec ery „parkowania gdzie popadnie”…
Słupki w dwóch rzędach – bo jeden to za mało
Przy ulicy Teodorowicza 8 stanął widok, który zszokował część mieszkańców: podwójny rząd pomarańczowych słupków. Powód? Kierowcy wykazali się taką kreatywnością, że potrafili wcisnąć się między pojedyncze zabezpieczenia, byle tylko zostawić auto na chodniku. Wspólnota nie miała wyjścia i dołożyła kolejną linię zasieków, by fizycznie uniemożliwić wjazd na przejście dla pieszych i wprost przed wyjazd z podziemnego garażu.
Inwigilacja w służbie porządku: E-mandat czeka
Jeśli myślicie, że brak słupków to zaproszenie do parkowania, możecie się srodze zdziwić. Na uliczkach łączących Teodorowicza z Aleją Rzeczypospolitej wprowadzono rozwiązanie rodem z filmów science-fiction. Zamiast plastikowych barier, porządku pilnuje osiedlowy monitoring.
Tabliczki ostrzegawcze nie pozostawiają złudzeń: „E-mandat. Zdjęcie twojego auta już trafiło do straży miejskiej”. System automatycznie rejestruje pojazdy zatrzymujące się na zakazie i przesyła dowody do służb. Efekt? Ulice, które wcześniej były zastawione samochodami, dziś świecą pustkami.
Zasieki godne frontu: Słupki, donice i „syrenki”
Najbardziej radykalny obrazek znajdziemy na ulicy Herbu Szreniawa. Tam utworzono potrójną linię obrony: żeliwne słupki „syrenki”, niskie betonowe donice oraz elastyczne słupki z tworzywa.
Mieszkańcy tłumaczą, że to jedyny sposób na właścicieli SUV-ów, którzy potrafili wjeżdżać między donice, blokując przejazd śmieciarkom i straży pożarnej.
Mieszkańcy podzieleni: Estetyka czy bezpieczeństwo?
Na lokalnych grupach zawrzało. Przeciwnicy mówią o „absurdzie” i niszczeniu krajobrazu pięknego osiedla, proponując w zamian wprowadzenie ruchu jednokierunkowego. Zwolennicy odpowiadają krótko: „Na parkujących po swojemu nie ma innej rady”. Zdaniem wielu osób, bez fizycznych barier 10 metrów wolnego miejsca od pasów pozostawało jedynie martwym przepisem.
Jedno jest pewne, Wilanów stał się poligonem doświadczalnym w walce z tzw. patoparkowaniem.
Marta Grasegger
