To nie było potrącenie przez pociąg – biegli właśnie ujawnili szokującą przyczynę śmierci 16-latka, którego ciało znaleziono na początku maja na stacji PKP Ursus Niedźwiadek w Warszawie. Wyniki sekcji zwłok są szokujące, a prokuratura dotarła do nagrań z monitoringu, które rzucają zupełnie nowe, przerażające światło na tę tragedię.
Wszystko wskazuje na to, że chłopak padł ofiarą nowej, śmiertelnie niebezpiecznej mody z TikToka, która zbiera coraz krwawsze żniwo wśród polskiej młodzieży.
Porażająca sekcja zwłok. Błyskawiczna śmierć na międzytorzu
Do tego makabrycznego odkrycia doszło w niedzielę, 3 maja. Pasażerowie czekający na pociąg na stacji Ursus Niedźwiadek zamarli, gdy zauważyli bezwładne ciało nastolatka leżące między torami. Na ratunek rzucił się jeden ze świadków, który z zawodu był ratownikiem medycznym. Mimo natychmiastowej reanimacji i dramatycznej walki o każdą sekundę, życia 16-latka nie udało się uratować.
Początkowo wszyscy byli przekonani, że doszło do potwornego potrącenia przez rozpędzony skład. Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie zlecili jednak sekcję zwłok, której wyniki całkowicie wykluczyły tę wersję.
Jej wyniki ujawniły, że przyczyną śmierci chłopaka było porażenie prądem
– ogłosił oficjalnie rzecznik prokuratury, prokurator Piotr Antoni Skiba.
Jak to możliwe? Kluczowy okazał się zabezpieczony przez śledczych monitoring z pociągu. Zapis z kamer nie pozostawia złudzeń, że pokrzywdzony nastolatek sam wszedł na tory, a na międzytorzu znalazł się w wyniku upadku z jadącego pociągu. Chłopak musiał dotknąć elementów trakcji kolejowej pod potężnym napięciem, co zabiło go na miejscu.
„Train surfing” zabija na Mazowszu
Tragedia z Ursusa to nie był nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale najprawdopodobniej efekt morderczego trendu, który w zastraszającym tempie szerzy się wśród nastolatków. Chodzi o tak zwany „train surfing”, czyli ekstremalnie głupią zabawę polegającą na jeżdżeniu na dachu pociągu lub na jego sprzęgach. Młodzi ludzie ryzykują życiem tylko po to, by nagrać krótkie, kilkusekundowe filmiki i wrzucić je do sieci, walcząc o lajki na TikToku.
Kolejarze łapią się za głowy i mówią wprost o prawdziwej pladze, z którą nie mogą sobie poradzić. Porażające jest to, że dokładnie tego samego dnia, też 3 maja i w pobliskim Parzniewie, doszło do niemal identycznego, mrożącego krew w żyłach wypadku. Tam z dachu pędzącego pociągu runęła 18-latka. Dziewczyna przeżyła, ale z koszmarnymi obrażeniami trafiła do szpitala i jak się okazało, była kompletnie pijana.
Jeżdżenie na dachu czy na sprzęgu pociągu to ostatnio prawdziwa plaga, szczególnie w rejonie Grodziska. Dostaliśmy nawet powiadomienia na służbowe tablety, żeby zwracać na to uwagę
– ostrzega pracownik kolei w rozmowie z TVP3 Warszawa.
Prokuratura i policja apelują do rodziców o czujność. Młodzieńcza brawura i chęć zaimponowania rówieśnikom w internecie zbierają śmiertelne żniwo, a kolejowa trakcja nie daje nikomu drugiej szansy.
Piotr Zych
