Dramatyczne sceny rozegrały się na jednym z warszawskich placów budowy przy ulicy Wieżowej. Na wysokości blisko 50 metrów, na szczycie wznoszonej konstrukcji, rozegrała się walka o życie pracownika, który w najmniej odpowiednim momencie padł ofiarą nagłego ataku choroby. Do akcji musieli wkroczyć specjaliści od zadań ekstremalnych.
To nie były zwykłe ćwiczenia, a wyścig z czasem zawieszony kilkanaście pięter nad ziemią. Stołeczni strażacy z elitarnej Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wysokościowego „Warszawa 7” zostali wezwani do nietypowej i niebezpiecznej interwencji.
Atak choroby na szczycie konstrukcji
Zgłoszenie, które wpłynęło do służb, brzmiało alarmująco. Na placu budowy przy ul. Wieżowej jeden z robotników nagle stracił panowanie nad własnym ciałem. Szybko okazało się, że przyczyną dramatu był silny napad padaczkowy.
Po rozpoznaniu ustalono, że na szczycie konstrukcji znajduje się pracownik, który doznał ataku epilepsji i nie jest w stanie samodzielnie zejść
– relacjonuje aspirant Łukasz Wujek z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie.
Sytuację komplikował fakt, że konstrukcja wciąż jest w budowie, co ograniczało bezpieczne poruszanie się po niej bez specjalistycznego sprzętu.
Techniki linowe w sercu Warszawy
Ratownicy z JRG 7, wyszkoleni do pracy w warunkach wysokogórskich i przemysłowych, musieli działać błyskawicznie, ale z milimetrową precyzją. Każdy nieostrożny ruch na wysokości 50 metrów mógł skończyć się tragicznie zarówno dla poszkodowanego, jak i ratowników.
Nietypowe miejsce, w którym znajdował się poszkodowany, wymagało wykorzystania technik linowych. (…) po dotarciu na dach zabezpieczyliśmy i przygotowaliśmy do ewakuacji poszkodowanego, a następnie w asyście ratownika opuściliśmy na ziemię
– opisują przebieg akcji strażacy w mediach społecznościowych.
Operacja przypominała kadry z filmu akcji – ratownik wraz z przypiętym do niego pacjentem powoli zjeżdżali po linach wzdłuż szkieletu wieży.
Szczęśliwy finał pod opieką medyków
Na dole, u stóp wieży, na poszkodowanego czekał już gotowy do działania Zespół Ratownictwa Medycznego. Dzięki sprawnej akcji „wysokościówki”, mężczyzna trafił pod opiekę lekarzy niemal natychmiast po dotknięciu ziemi.
Choć akcja przy ulicy Wieżowej zakończyła się pełnym sukcesem, przypomina ona o ogromnym ryzyku, jakie niosą ze sobą prace wysokościowe, zwłaszcza w obliczu nagłych problemów zdrowotnych. Dla warszawskich strażaków był to kolejny dowód na to, że ich specjalistyczne szkolenia są kluczowe w nowoczesnej, pnącej się w górę architekturze stolicy.
Piotr Gebert
