Dzięki czujności uczniów i nauczycieli udało się uniknąć potencjalnego dramatu w jednej ze szkół w centrum Warszawy. Były uczeń placówki, który wielokrotnie groził zabójstwem swoim kolegom oraz byłej dziewczynie, został zatrzymany przez policję. Sąd podjął już decyzję o umieszczeniu go w specjalistycznym ośrodku.
Sprawa wyszła na jaw, gdy do dyrekcji liceum zaczęły docierać sygnały od zaniepokojonych uczniów. Nauczyciele, nie lekceważąc tych doniesień, natychmiast powiadomili funkcjonariuszy z Komendy Rejonowej Policji I.
Próbował wejść na teren szkoły
Policyjne dochodzenie potwierdziło, że zagrożenie było realne. Nastolatek nie ograniczał się jedynie do słownych gróźb w mediach społecznościowych czy podczas spotkań towarzyskich.
Napłynęły do nas informacje, które policjanci potwierdzili, że ten chłopak kilkukrotnie chciał wejść na teren jednej z warszawskich szkół
– powiedział naszemu portalowi mł. asp. Jakub Pacyniak, oficer prasowy KRP I w Warszawie.
Świadkowie przesłuchani w sprawie zeznali, że chłopak od dłuższego czasu zachowywał się niepokojąco. Był wycofany, skryty, a jednocześnie wyrażał fascynację osobami, które w przeszłości dokonywały zamachów na życie innych ludzi.
Eksperci: To efekt presji i zmian cywilizacyjnych
Psycholodzy zwracają uwagę, że agresywne fantazje u młodych ludzi mogą być maską dla głębszych problemów, takich jak depresja, która u dzieci i młodzieży często objawia się właśnie wybuchami gniewu, a nie tylko smutkiem. Sygnałem ostrzegawczym mogą być m.in. izolacja, apatia lub nagła zmiana zainteresowań w stronę przemocy.
Policjanci przeszukali dom nastolatka, zabezpieczając jego telefon komórkowy oraz laptop. Analiza zabezpieczonego sprzętu ma pomóc ustalić, jak dalece posunięte były plany chłopca. Na wniosek organów ścigania sąd wydał postanowienie o tymczasowym umieszczeniu nastolatka w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.
Sytuacja ta pokazuje, jak kluczowa jest zasada „widzisz – reaguj”. To właśnie szybka wymiana informacji między rówieśnikami a kadrą pedagogiczną pozwoliła służbom na interwencję, zanim doszło do nieszczęścia.
Edyta Karys
