Woda, która była jego największą pasją, stała się jego grobem. Tragiczny wypadek podczas Pierwszej Rundy Mistrzostw Polski Skuterów Wodnych w Płocku wstrząsnął całym krajem. Zaledwie 18-letni mistrz Polski juniorów zginął na miejscu po potwornym zderzeniu na tafli Wisły.
Czy tej śmierci można było uniknąć? Śledczy zabezpieczyli już drony, nagrania i dokumentację, by odpowiedzieć na pytanie, kto zawinił podczas zawodów, które miały być sportowym świętem, a stały się czarnym weekendem polskiego sportu.
Zderzenie przy dużej prędkości
Dramat rozegrał się w weekend. Podczas wyścigu klasy stockbox doszło do fatalnego w skutkach kontaktu dwóch maszyn. 18-latek z Dolnego Śląska zderzył się z 54-letnim sternikiem.
Siła uderzenia była ogromna,mimo natychmiastowej akcji ratunkowej i wezwania śmigłowca LPR, młodego mistrza nie udało się uratować. Świadkowie mówią o przerażającym widoku, a policja potwierdza: reanimacja trwała długo, ale obrażenia okazały się śmiertelne.
Śledczy już w akcji
Formalne śledztwo rusza dzisiaj. Prokuratura w Płocku nie zamierza tracić czasu i zabezpieczono już oba skutery biorące udział w kraksie, a także kask i kombinezon ofiary.
Co więcej, śledczy mają w rękach nagrania z zawodów, w tym kluczowe materiały z dronów, które mogą klatka po klatce pokazać moment tragedii. Przesłuchano już kilkunastu świadków z całej Polski, w tym sędziów i innych zawodników. Postępowanie toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
Ostatni wyścig młodego talentu
Ofiara to nie był amator. 18-latek był wschodzącą gwiazdą sportów motorowodnych, w 2022 roku sięgnął po tytuł mistrza Polski juniorów. W tym roku miał świętować 19. urodziny. Jego klub we wzruszającym wpisie żegna go jako kolegę „pełnego energii i pasji do wody”. Zamiast kolejnego pucharu, rodzina i przyjaciele muszą teraz przygotować się na sekcję zwłok i pogrzeb.
Piotr Zych
