Tragiczny pożar na warszawskim Ursynowie. W ogniu zginęły cztery osoby, kolejne dwie zostały ranne. Do zdarzenia doszło w sobotnie popołudnie przy ulicy Migdałowej.
Zgłoszenie wpłynęło po południu w sobotę.. Początkowo mówiło o płonącym samochodzie dostawczym zaparkowanym przy strzelnicy. Gdy służby dotarły na miejsce, sytuacja była już znacznie poważniejsza – ogień objął także budynek.
Mamy cztery ofiary śmiertelne. Dwie osoby same ewakuowały się z budynku
– przekazał kpt. Jan Bentkowski ze stołecznej straży pożarnej.
Wstępne ustalenia służb wskazują, że ogień mógł pojawić się najpierw wewnątrz remontowanej strzelnicy, a dopiero później przeniósł się na zaparkowanego obok busa.
Pożar wybuchł w budynku i wydostał się na zewnątrz, zapalając samochód
– poinformował nadbryg. Artur Gonera, mazowiecki komendant PSP.
To odwraca pierwotną wersję zdarzeń, według której źródłem ognia miał być pojazd.
Ofiary to pracownicy
Jak ustaliły służby, wśród ofiar są pracownicy firmy remontowej. To osoby w wieku około 40 lat – obywatele Polski i Ukrainy. Część z nich znajdowała się w budynku, część w samochodzie, który stanął w ogniu. Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Jedna osoba w stanie ciężkim została przetransportowana do szpitala śmigłowcem. Drugi poszkodowany nie odniósł obrażeń zagrażających życiu. Eksperci podkreślają, że w takich zdarzeniach największym zagrożeniem nie jest sam ogień.
To dym odpowiada za śmierć większości ofiar pożarów
– zaznaczają strażacy.
W pierwszej fazie pożaru nad budynkiem unosiły się gęste kłęby dymu, które mogły błyskawicznie wypełnić pomieszczenia.
Śledztwo potrwa tygodnie
Policja zabezpieczyła teren i rozpoczęła postępowanie. Budynek strzelnicy był w trakcie remontu, co może mieć kluczowe znaczenie dla ustalenia przyczyn tragedii.
Śledczy nie wykluczają żadnego scenariusza. Dokładne ustalenia mogą potrwać nawet kilka tygodni.
Piotr Gebert
