Miał być nowoczesny węzeł i płynny ruch, jest frustracja, kurz i nadrabianie kilometrów. Remont Trasy Łazienkowskiej na wysokości Pragi-Południe stał się dla warszawiaków symbolem niekończącej się opowieści. Inwestycja, która ruszyła cztery lata temu, notuje już półtora roku opóźnienia, a na placu budowy – według relacji okolicznych mieszkańców – zamiast robotników częściej widać hula-hop wiatru. Czy obiecany lipcowy termin to kolejna mrzonka?
„Inwestycja widmo” na Pradze?
Mieszkańcy okolic ulicy Paryskiej i Saskiej Kępy nie gryzą się w język. Dla nich każdy dzień zwłoki to walka o przetrwanie w miejskiej dżungli.
Trzeba nadrabiać drogi, żeby można było przejść i dojść do celu. A rowerzyści to już całkiem mają przechlapane, bo strach jeździć tamtą drogą
– wylicza w rozmowie z Portalem Mazowieckim jedna z mieszkanek.
Radny dzielnicy Robert Migas (Miasto Jest Nasze) potwierdza te obawy.
Po ostrej zimie nie widać żadnego przyspieszenia. Wysłałem interpelację, ale konkretnych informacji od Zarządu Rozbudowy Miasta brakuje
– alarmuje.
85% sukcesu, czyli szklanka do połowy pełna
Mimo widocznych gołym okiem braków, Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta (SZRM) zachowuje olimpijski spokój. Według urzędników inwestycja jest na finiszu.
Za nami 85 procent prac. Termin lipcowy nie jest zagrożony
– zapewnia Wioleta Rosłoniec z SZRM.
Skąd więc ten poślizg? Miasto tłumaczy się „niespodziankami” pod ziemią. W trakcie prac okazało się, że stan techniczny starych wiaduktów był znacznie gorszy, niż zakładały to projekty. To wymusiło zmiany w dokumentacji i… kolejne miesiące czekania.
Polityczna burza nad wiaduktami
Opóźnienia na Trasie Łazienkowskiej stały się też paliwem dla opozycji. Radny m.st. Warszawy, Damian Kowalczyk (PiS), nie zostawia na ratuszu suchej nitki.
To niezrozumiałe, dlaczego tak kluczowa dla tysięcy mieszkańców Pragi inwestycja ma półtora roku opóźnienia. To bije w komfort życia całego prawobrzeża
– krytykuje.
Co dalej?
Dla kierowców i pasażerów stojących w korkach na moście Łazienkowskim jedyną nadzieją pozostaje wspomniany lipiec 2026 r. Jeśli obietnice miasta tym razem się potwierdzą, wakacje powinny przynieść upragnione otwarcie wszystkich pasów i chodników. Na razie jednak mieszkańcom pozostaje cierpliwość i nadzieja, że 15 procent prac, które zostały do wykonania, nie zajmie kolejnych dwóch lat.
Piotr Gebert
