Tydzień koczowania na mroźnych ulicach stolicy, bez dachu nad głową i nadziei na ratunek. Tak wyglądał koszmar 36-letniej kobiety i jej malutkiej córki, który zakończył się dopiero w drzwiach siedziby straży miejskiej, gdzie skrajnie wycieńczona matka poprosiła o pomoc. Dzięki błyskawicznej reakcji funkcjonariuszy, obie trafiły pod fachową opiekę, unikając tragicznego finału na mrozie.
Tydzień bezdomności na oczach wielkiego miasta
Kobieta z trzyletnią dziewczynką zgłosiła się do oddziału przy ulicy Jana Młota w sobotni wieczór. Były zziębnięte, roztrzęsione i u kresu wytrzymałości. Funkcjonariusze, widząc płaczące dziecko i zdenerwowaną matkę, od razu podjęli działania: od gorącej kawy, przez słodycze, aż po improwizowaną zabawę na biurowym fotelu, by choć na chwilę odwrócić uwagę trzylatki od traumy bezdomności.
Gdy kobieta powiedziała mi, że zanim trafiła do nas, przez tydzień tułała się po Warszawie, łzy same cisnęły się do oczu
– relacjonuje Portalowi Mazowieckiemu jedna ze strażniczek biorących udział w interwencji.
Szybka akcja i bezpieczna przystań
Sprawa natychmiast trafiła do koordynatora ds. osób w kryzysie bezdomności. Dzięki sprawnej koordynacji z Warszawskim Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej, już po krótkim czasie udało się zabezpieczyć miejsca noclegowe dla obu poszkodowanych. Jeszcze tej samej nocy matka z dzieckiem zostały przewiezione do ośrodka, gdzie otrzymały wsparcie psychologiczne oraz ciepłe schronienie.
Służby apelują: Nie bądź obojętny na mrozie
Straż miejska przypomina, że przy niskich temperaturach każda godzina spędzona na zewnątrz może być decydująca dla życia. Funkcjonariusze apelują do mieszkańców stolicy o wzmożoną czujność i reagowanie, gdy widzimy osoby nocujące w miejscach niemieszkalnych.
W sytuacjach zagrożenia należy niezwłocznie dzwonić pod numer alarmowy straży miejskiej 986 lub ogólnopolski numer ratunkowy 112. Każde zgłoszenie może uratować życie, tak jak stało się to w przypadku 36-latki i jej córki.
Ewa Sztechman
