Ryk potężnych silników śmigłowca Black Hawk poderwał warszawiaków z łóżek! We wtorek rano rejon ronda „Radosława” zamienił się w plan filmu akcji, ale to nie były ćwiczenia. Uzbrojeni po zęby kontrterroryści opanowali dachy budynków, a policyjna maszyna krążyła nisko nad głowami przerażonych przechodniów.
Służby potwierdzają, że to potężna uderzeniowa operacja w wielu punktach miasta. Kogo dopadli „ludzie-pająki” w kominiarkach?
Desant nad rondem „Radosława”. Stolica wstrzymała oddech
To był poranek, którego mieszkańcy Muranowa i Woli długo nie zapomną. Nad jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w Warszawie zawisł czarny, policyjny Black Hawk. Gdy śmigłowiec wzbijał tumany kurzu, na dachach okolicznych biurowców pojawili się zamaskowani funkcjonariusze z elitarnych jednostek kontrterrorystycznych. Uzbrojeni w broń maszynową komandosi działali błyskawicznie, budząc sensację i strach wśród kierowców tkwiących w porannych korkach.
Policja przyznaje, że wtorkowa akcja to nie tylko rondo „Radosława”. Uderzenie nastąpiło jednocześnie w kilku lokalizacjach.
Działania z udziałem kontrterrorystów prowadzone były w kilku miejscach, na razie nie mogę udzielić więcej informacji
– ucina krótko podinsp. Katarzyna Kucharska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.
Cel: Uzbrojeni i niebezpieczni?
Dlaczego do akcji rzucono najcięższe siły, jakimi dysponuje polska policja? Udział formacji kontrterrorystycznej oraz wykorzystanie Black Hawka sugeruje, że mundurowi polowali na wyjątkowo „grube ryby”. Rzeczniczka Komendanta Głównego Policji, Katarzyna Nowak, nie pozostawia złudzeń co do charakteru takich misji.
Kontrterroryści biorą udział w działaniach, kiedy można się spodziewać, że osoby mające być zatrzymane będą uzbrojone i zdeterminowane oraz w sprawach dużej wagi
– wyjaśnia Nowak. Czy chodzi o rozbicie bezwzględnego gangu, czy może udaremnienie planowanego zamachu? Policja milczy jak zaklęta, zasłaniając się dobrem śledztwa.
Miasto huczy od plotek. „Sprawa jest rozwojowa”
Na ten moment służby nie informują o liczbie zatrzymanych ani o tym, czy podczas akcji padły strzały. Wiadomo jedynie, że „sprawa ma charakter rozwojowy”, co w policyjnym żargonie oznacza, że to dopiero początek trzęsienia ziemi. Mieszkańcy stolicy zastanawiają się, czy są bezpieczni, widząc komandosów na dachach swoich domów.
Jedno jest pewne: ranny desant w sercu Warszawy to sygnał, że policja uderzyła w same szczyty przestępczego świata. Czy Black Hawk przyniósł kres panowania groźnych bandytów? Odpowiedź poznamy zapewne w najbliższych godzinach, gdy opadnie kurz po tej spektakularnej obławie.
Marek Piotrowski
