To miała być szybka akcja: wyciągnąć rozbite auto, zanim nadjedzie radiowóz. Czterech młodych mężczyzn dwoiło się i troiło przy rowie w Grzegorzewicach, nie zauważając, że policja już ich obserwuje. Jaki był finał? Roztrzaskany Volkswagen na parkingu policyjnym, a cała czwórka – z promilami we krwi – trafiła prosto w rękach mundurowych. 21-letni kierowca już wie, że te „wakacje” będą go słono kosztować.
Uderzenie w beton i rozpaczliwa próba zatarcia śladów
Scenariusz był klasyczny: droga wojewódzka nr 731, nadmiar prędkości i jeszcze większy nadmiar alkoholu. Volkswagen, którym podróżowało czterech obywateli Ukrainy w wieku od 18 do 22 lat, z impetem wpadł do rowu, uderzając w betonowy przepust.
Zamiast wezwać pomoc, młodzi mężczyźni wpadli na „genialny” plan. Zdemontowali tablice rejestracyjne i próbowali własnymi siłami wydobyć wrak z pułapki. Właśnie na tej gorączkowej pracy nakryli ich policjanci z Grójca.
Promile, które odebrały rozum
Policyjny alkomat nie zostawił złudzeń. Cała czwórka była kompletnie pijana, a wyniki wahały się od jednego do ponad dwóch promili alkoholu w organizmie.
Pojazd został odholowany na parking, a mężczyźni doprowadzeni do komendy policji i przesłuchani
– poinformowała nas st. sierż. Elżbieta Dąbrowska z grójeckiej policji.
21-latek przed sądem. Konfiskata to dopiero początek?
Dla kierowcy Volkswagena zabawa skończyła się najgorzej. 21-latek już na starcie zainkasował 1200 zł mandatu i 10 punktów karnych za samą kolizję. To jednak tylko rozgrzewka przed tym, co czeka go na sali sądowej.
Co mu grozi? Do 3 lat więzienia za jazdę po pijanemu, gigantyczna grzywna na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.
Sprawa budzi spore emocje również w kontekście nowych przepisów o konfiskacie aut pijanym kierowcom. Mimo surowych kar, plaga nietrzeźwych na drogach wciąż zbiera żniwo – tym razem na szczęście skończyło się tylko na rozbitej maszynie i betonowym przepuście.
Marta Grasegger
