Letnia oaza, która przez lata stanowiła kulturalne serce warszawskiej Falenicy, zniknęła w ciągu kilku godzin. Kultowy ogród przy kinokawiarni Stacja Falenica został wycięty w pień, co wywołało falę oburzenia wśród mieszkańców i właścicieli lokalu.
Kultowe miejsce zrównane z ziemią
Ogród usytuowany między zabytkowym, drewnianym dworcem kolei nadwiślańskiej a murowanym budynkiem stacji, był dla lokalnej społeczności miejscem szczególnym. To tutaj, w cieniu przedwojennych morw, odbywały się letnie koncerty, projekcje filmowe i spotkania autorskie. Pod koniec ubiegłego tygodnia właściciele Stacji Falenica ze zdumieniem odkryli, że ich letnia przestrzeń przestała istnieć.
Zupełnie bez ostrzeżenia wycięte zostały wszystkie drzewa w naszym ogrodzie i zniszczona przestrzeń, która dotąd służyła jako letnia oaza. Jesteśmy w szoku, że tak się dzieje
– napisali rozgoryczeni gospodarze obiektu w mediach społecznościowych, wspominając setki godzin spędzonych przez gości w cieniu historycznego drzewostanu.
Kolejarze tłumaczą: kable i bezpieczeństwo
Nagła wycinka jest pokłosiem ogromnej inwestycji na linii otwockiej. Planowana dobudowa dwóch torów na odcinku Falenica – Otwock ma docelowo oddzielić ruch podmiejski od dalekobieżnego, jednak cena tych zmian jest dla środowiska i mieszkańców bardzo wysoka. Choć wycinki wzdłuż torowisk trwają od dłuższego czasu, usunięcie drzew w ogrodzie kinokawiarni wzbudziło szczególne kontrowersje, gdyż teren ten nie leży bezpośrednio w osi planowanych torów.
Przedstawiciele spółki PKP Polskie Linie Kolejowe argumentują jednak, że prace są prowadzone zgodnie z pozwoleniem na budowę, a usunięcie zieleni było koniecznością techniczną. Anna Znajewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP PLK wyjaśnia, że w miejscu dawnego ogrodu powstanie nowe wejście na peron oraz zostaną ułożone kluczowe kable teletechniczne i energetyczne. Spółka zadeklarowała jednocześnie, że wykonawca robót pokryje wszelkie szkody poniesione przez właścicieli Stacji Falenica.
Komunikacyjny paraliż na linii otwockiej
Zniszczenie ogrodu to dopiero początek problemów, z jakimi będą musieli zmierzyć się mieszkańcy aglomeracji. Rozpoczynająca się modernizacja oznacza trzy lata poważnych utrudnień w dojazdach do Warszawy. Już od 12 kwietnia pociągi przez dwa tygodnie nie dojadą do Wawra, a w kolejnych etapach ruch będzie odbywał się wahadłowo po jednym torze, co drastycznie ograniczy liczbę kursów.
W obliczu nadchodzącego paraliżu miasto planuje uruchomienie komunikacji zastępczej. Pasażerowie z Otwocka, Józefowa i Falenicy będą mogli korzystać z autobusów dowożących do stacji metra na Ursynowie przez Most Południowy, co ma być alternatywą dla drastycznie okrojonego rozkładu jazdy pociągów SKM i Kolei Mazowieckich.
Edyta Karys
