Cyberprzestępcy nie cofają się przed niczym, by złamać swoje ofiary. Przekonała się o tym 25-letnia mieszkanka Siedlec, która padła ofiarą wyjątkowo agresywnej kampanii dezinformacyjnej. Oszuści, podszywając się pod pracowników banku, nie tylko wmówili jej fikcyjny kredyt, ale przede wszystkim zastraszyli ją widmem milionowej kary finansowej i trzech lat więzienia za złamanie „tajemnicy bankowej”.
Przerażona kobieta, działając pod dyktando przestępców, przekazała im łącznie 100 tysięcy złotych, korzystając m.in. z bitomatów i usług tajemniczego „mobilnego kantoru”.
Psychologiczna pułapka: Strach silniejszy niż logika
Wszystko zaczęło się od telefonu, który miał uratować finanse 25-latki, a w rzeczywistości doprowadził do ich ruiny. Mężczyzna podający się za pracownika banku przekazał kobiecie informację o rzekomym wycieku danych i zaciągniętym na jej nazwisko kredycie w wysokości 47 tysięcy złotych. Aby uwiarygodnić legendę, ofiara otrzymywała spreparowane wiadomości SMS o akceptacji wniosków kredytowych oraz o objęciu jej sprawą przez warszawską policję.
Kluczowym elementem ataku była jednak bezwzględna presja. Sprawca, powołując się na rzekome przepisy, zabronił kobiecie informowania kogokolwiek o sytuacji. Groźba miliona złotych grzywny oraz trzech lat bezwzględnego pozbawienia wolności skutecznie odcięła 25-latkę od możliwości skonsultowania się z bliskimi. Budowanie atmosfery osaczenia sprawiło, że młoda kobieta stała się całkowicie posłuszna poleceniom płynącym ze słuchawki.
Mobilny kantor i bitomaty. Innowacja w świecie oszustw
Scenariusz, który rozegrał się w Siedlcach, pokazuje nową, niebezpieczną ewolucję metod przestępczych. Ofiara została zmuszona do wzięcia realnej pożyczki, z której 50 tysięcy złotych wpłaciła do bitomatu (urządzenia do obrotu kryptowalutami). Kolejne 50 tysięcy przekazała dwóm mężczyznom, którzy podjechali pod wskazany adres jako tzw. „mobilny kantor”.
Przestępcy zadbali o każdy detal – ustalili nawet z kobietą „bezpieczne hasło” i kategorycznie zabronili jej korzystania z przeglądarki internetowej, by nie mogła zweryfikować ich kłamstw.
Dopiero w nocy, mimo nałożonego przez oszustów „zakazu”, kobieta zdecydowała się sprawdzić informacje w sieci. To wtedy dotarła do niej bolesna prawda – padła ofiarą perfekcyjnie zaplanowanego oszustwa. Kolejne 10 tysięcy złotych, które miała wpłacić następnego dnia, pozostało w jej kieszeni, ale 100 tysięcy zdążyło już bezpowrotnie zniknąć.
Policja apeluje: Bank nie nakłada kar za rozmowę
Komenda Miejska Policji w Siedlcach, ustami kom. Eweliny Radomyskiej, przypomina o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, które mogą uchronić nas przed podobnym dramatem. Przede wszystkim: żaden pracownik banku ani policjant nigdy nie prosi o zaciąganie kredytów w celu „ochrony środków” ani nie nakazuje zachowania tajemnicy pod groźbą kar finansowych. System bankowy nie działa w trybie konspiracyjnym.
Marta Grasegger
