Urząd Statystyczny w Warszawie odsłonił karty. Dane są jasne: stolica należy do kobiet! Stanowią one większość populacji, żyją znacznie dłużej niż panowie i trzęsą kielecką… a właściwie warszawską sceną polityczną. Jednak za tymi sukcesami kryje się wstydliwy sekret: ogromna luka płacowa, która wciąż drenuje kieszenie mieszkanek stolicy.
Milion mieszkanek i polityczna dominacja
W Warszawie mieszka już ponad milion kobiet (dokładnie 1002,3 tys.), co stanowi blisko 54 proc. wszystkich mieszkańców. Co ciekawe, panie nie tylko dominują liczebnie, ale i przejmują stery władzy. W Radzie Warszawy stanowią aż 63,3 proc. radnych! To ewenement na skalę kraju, pokazujący, że warszawianki chcą i potrafią decydować o losach swojego miasta.
Życie na pełnych obrotach (i dłużej!)
Dane statystyczne kreślą obraz warszawianki jako osoby świadomej i silnej. Przeciętny wiek kobiety w stolicy to 43,2 roku. Co najbardziej imponujące, warszawianki biją rekordy długowieczności – średnio żyją aż 83,9 roku, co jest wynikiem o ponad 6 lat lepszym niż w przypadku mężczyzn. Małżeństwo? Panie w stolicy nie śpieszą się do ołtarza, wykazując się dużą samodzielnością – średnio sakramentalne „tak” mówią w wieku 31,4 roku.
Finansowy policzek: 13,6 proc. różnicy
Niestety, na tym idealnym obrazku widnieje potężna rysa. Mimo wysokich kompetencji i ogromnej reprezentacji w polityce, portfele warszawianek są znacznie chudsze niż ich kolegów.
Przeciętne wynagrodzenie brutto kobiety w Warszawie, to zawrotne (na tle reszty kraju) 11 757,45 zł, ale diabeł tkwi w szczegółach. Okazuje się, że za tę samą pracę kobiety w stolicy zarabiają o 13,6 proc. mniej niż mężczyźni. To tysiące złotych miesięcznie, które uciekają z kobiecych kont tylko ze względu na płeć.
Liczby nie kłamią: Warszawa jest kobietą, ale wciąż taką, która musi walczyć o sprawiedliwą zapłatę.
Marta Grasegger
