Pod siedzibą wojewody mazowieckiego odczuwalny był w poniedziałek duży gniew. Mieszkańcy Kałuszyna i powiatu mińskiego, zdesperowani bezczynnością służb, przywieźli do Warszawy jasny przekaz: „Nie chcemy żyć na tykającej bombie!”. Wieczorem nastąpił nagły zwrot akcji. Urzędnicy, przyciśnięci do muru, ogłosili przełom, który może uratować region przed katastrofą.
6,5 miliona litrów trucizny pod wojskowym lotniskiem
Składowisko w Ryczołku to nie jest zwykłe wysypisko śmieci, ale gigantyczny arsenał chemiczny ukryty w 6,5 tysiąca tysiąclitrowych zbiorników. Eksperci i prokuratura nie pozostawiają złudzeń: w halach i naczepach ciężarówek gnije mieszanka metanolu, kwasu siarkowego i substancji rakotwórczych.
Lokalizacja tej „ekologicznej bomby” mrozi krew w żyłach. Trucizna zalega w bezpośrednim sąsiedztwie pasa startowego lotniska wojskowego, autostrady A2, a także linii wysokiego napięcia Ostrołęka-Kozienice.
Jeden niekontrolowany wyciek lub pożar mógłby sparaliżować strategiczne obiekty państwowe i doprowadzić do skażenia na niespotykaną skalę.
Protest, który wstrząsnął Placem Bankowym
Kilkadziesiąt osób z transparentami „Ryczołek to zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego” pojawiło się w stolicy przed południem. Mieszkańcy przynieśli ponad 1500 podpisów pod petycją, domagając się natychmiastowych działań. Burmistrz Kałuszyna, Arkadiusz Czyżewski, od miesięcy alarmował, że gmina nie jest w stanie udźwignąć kosztów utylizacji, szacowanych nawet na 100 milionów złotych.
Dramatyczny apel do premiera i wojewody przyniósł skutek. Po fali protestów Starosta Remigiusz Górniak został zaproszony na rozmowy z wicewojewodą Robertem Sitnikiem.
Wielka kasa na ratunek. Przełom ogłoszony wieczorem
Z Warszawy nadeszły wieści, na które region czekał od lat. Gmina Kałuszyn otrzyma szansę na pozyskanie funduszy w ramach specjalnej ustawy. Zgodnie z jej zapisami 99 proc. kosztów utylizacji ma pokryć Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Rządowe środki mają popłynąć szerokim strumieniem, by jak najszybciej usunąć toksyczne odpady.
Starosta miński zadeklarował dofinansowanie brakującej kwoty, jeśli wsparcie z budżetu państwa okaże się niewystarczające po wyłonieniu wykonawcy.
To koniec wielomiesięcznej niemocy. Kolejnym krokiem ma być pilne spotkanie z przedstawicielami NFOŚ, które przyspieszy fizyczne usuwanie zbiorników z Ryczołka. „Tykająca bomba” wreszcie ma zostać rozbrojona.
Roman Opolski
