Komisja ds. reprywatyzacji miała rozliczać patologie sprzed lat. Dziś sama znalazła się pod lupą Rzecznika Praw Obywatelskich po skargach na przewlekłość postępowań i blokowanie praw właścicieli nieruchomości.
Do Rzecznik Praw Obywatelskich Marcina Wiącka trafia coraz więcej skarg dotyczących pracy Komisji ds. reprywatyzacji nieruchomości warszawskich. W odpowiedzi RPO wystąpił do przewodniczącego komisji, wiceministra sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, z formalnym pismem, domagając się wyjaśnień.
Problemem, jak podkreśla RPO, nie są pojedyncze przypadki, lecz systemowa opieszałość. Chodzi przede wszystkim o przewlekłość tzw. czynności sprawdzających, czyli etapu, który ma jedynie ocenić, czy istnieją podstawy do wszczęcia właściwego postępowania. W praktyce ten „wstęp” potrafi trwać bardzo długo.
Zamrożone nieruchomości, ograniczone prawa
Skargi dotyczą także zabezpieczeń stosowanych przez komisję m.in. wpisów ostrzeżeń do ksiąg wieczystych. Dla właścicieli oznacza to często realne zablokowanie nieruchomości: brak możliwości sprzedaży, obciążenia kredytem czy swobodnego dysponowania majątkiem.
RPO wskazuje na nieproporcjonalne ograniczenia konstytucyjnych praw, w tym prawa do sądu oraz ochrony własności. Problemem ma być również niska skuteczność sądowej kontroli zabezpieczeń wydawanych przez komisję.
Te same sygnały od lat
To nie pierwszy raz, gdy RPO interweniuje w tej sprawie. Podobne uwagi były kierowane już do poprzednich przewodniczących komisji oraz do Ministerstwa Sprawiedliwości. Nowe skargi pokazują jednak, że nic się nie zmieniło.
Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk pyta wprost: jak często komisja sięga po zabezpieczenia, kiedy wpis ostrzeżenia do księgi wieczystej jest rzeczywiście konieczny, a także ile średnio trwają czynności sprawdzające i wydawane w ich trakcie zabezpieczenia.
Komisja miała naprawiać krzywdy. Sama budzi wątpliwości
Komisja ds. reprywatyzacji została powołana w 2017 roku jako odpowiedź na jedną z największych afer III RP. Miała przywracać elementarną sprawiedliwość, eliminować decyzje wydane z naruszeniem prawa i ścigać patologie reprywatyzacyjne. Dziś jednak, jak wynika z interwencji RPO, coraz częściej to jej działania (a właściwie ich brak) stają się źródłem problemów dla obywateli.
Pytanie, które coraz głośniej wybrzmiewa w tle: czy walka z reprywatyzacją nie zamieniła się w kolejną administracyjną pułapkę, z której trudno się wydostać?
Roman Opolski
