Andy Warhol, to ikona, król amerykańskiego pop-artu i geniusz, który sprzedał światu puszkę zupy za miliony dolarów. Ale czy wiedzieliście, że za tym globalnym sukcesem stoi skromna kobieta z Karpat? W Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie właśnie wybuchła prawdziwa bomba!
Obok legendarnej Marilyn Monroe odkrywamy historię, która zmienia wszystko, co wiedzieliśmy o najsłynniejszym artyście świata.
Hollywoodzki blichtr w cieniu Akcji „Wisła”
Wystawa „Formy obecności” to nie jest zwykła ekspozycja, to prawdziwe trzęsienie ziemi w polskim świecie sztuki. Po raz pierwszy tak głośno mówi się o dorobku Łemków i Rusinów Karpackich, stawiając ich prace obok największych nazwisk globu. To tu, obok mistycznych obrazów Jerzego Nowosielskiego i naiwnych dzieł Nikifora, dumnie prężą się kolorowe grafiki Warhola.
Kurator wystawy, dr Michał Szymko, który sam jest Łemkiem, rzuca nowe światło na tę społeczność.
Jądrem naszej kultury jest ikona. Akcja „Wisła” brutalnie przerwała naszą historię, ale my przetrwaliśmy. Ta wystawa to dowód, że nasza sztuka żyje i ma się świetnie
– tłumaczy z pasją.
Szokująca teoria: Czy Julia Warhola stworzyła pop-art?
Największe emocje budzi jednak postać Julii Warholi – matki Andy’ego. To ona była Łemkinią, która wyemigrowała do USA, zabierając ze sobą karpacką wrażliwość. W muzeum możemy zobaczyć nie tylko słynnego „Arbuza” czy „Gruszkę” Warhola, ale też intymne pamiątki rodzinne.
Trzymajcie się mocno: okazuje się, że słynne puszki zupy Campbell’s, które uczyniły Warhola bogaczem, mogą mieć… łemkowskie korzenie! Julia Warhola, by dorobić w biednym Pittsburghu, zbierała puszki po konserwach i tworzyła z nich małe rzeźby-kwiaty, które potem sprzedawała. Czy to właśnie ten recykling z biedy zainspirował jej syna do stworzenia najsłynniejszego cyklu w historii sztuki nowoczesnej?
Nie interesował nas Warhol jako ikona kapitalizmu, lecz Warhol jako syn Łemkini
– podkreśla dr Szymko.
To poruszające spotkanie syna z matką na warszawskiej wystawie chwyta za serce. Ekspozycja to jednak nie tylko obrazy, ale podróż przez trzy etapy: pamięć – o wędrujących korzeniach i utraconym domu, tożsamość – o tym, jak echo Karpat wciąż pobrzmiewa w sztuce oraz transpop – czyli jak dziedzictwo przodków zmienia się w nowoczesne hity.
To obowiązkowy punkt na mapie każdego, kto chce zobaczyć coś więcej niż tylko „ładne obrazki”. To opowieść o przetrwaniu, o wielkiej miłości matki i syna oraz o tym, że nawet jeśli pochodzisz z małej wioski w Karpatach, możesz podbić cały świat.
Przemysław Duda
