To projekt o skali, jakiej w historii Polski jeszcze nie było! Obwodnica Aglomeracji Warszawskiej (OAW) ma być gigantycznym, trzystukilometrowym pierścieniem, który niczym pętla oplata stolicę i odetnie ją od huku tysięcy tirów. Gra toczy się o miliardy złotych i spokój milionów mieszkańców. GDDKiA właśnie odkrywa karty: cztery warianty, wielkie przetargi i obietnica, że Warszawa wreszcie odetchnie.
Dziś każdy, kto przejeżdża przez stolicę lub mieszka przy trasach wylotowych, wie, co to oznacza piekło korków. S7, S8 i autostrada A2 pękają w szwach, a ruch tranzytowy dławi miasto. Ale ratunek jest już na horyzoncie. OAW to nie zwykła droga – to komunikacyjne „być albo nie być” dla centralnej Polski!
Wielka bitwa o warianty: Którędy popłynie rzeka aut?
Obecnie projektanci głowią się nad zachodnią częścią tej gigantycznej inwestycji. Na stole leżą cztery warianty. Trzy to „skok na głęboką wodę”, czyli budowa drogi po zupełnie nowym śladzie, przez pola i lasy. Czwarty to „recykling” – wykorzystanie i rozbudowa istniejącej „pięćdziesiątki” (DK50), czyli obecnej obwodnicy tirów.
Żaden wariant nie jest jeszcze faworytem. Inżynierowie analizują setki uwag od wściekłych lub zadowolonych mieszkańców i samorządowców. Decydujące starcie i wniosek o decyzję środowiskową zaplanowano na drugą połowę 2026 roku. Wtedy dowiemy się, komu pod oknem powstanie autostrada, a kto zyska błyskawiczny dojazd do pracy.
Północny odcinek już w grze!
To nie koniec! Równolegle rusza walka o północną część obwodnicy – trasę S50. To będzie kluczowy łącznik między „siódemką” a „ósemką”. Przetargi już trwają, a podpisy pod dokumentami mają zostać złożone w połowie 2026 roku. Cel jest jasny: połączyć S7, S8, S10 i A2 w jeden, spójny system, który sprawi, że przejazd przez środek Polski przestanie być drogą przez mękę.
Drogowe wyzwanie stulecia
Drogowcy nie gryzą się w język: to będzie największe wyzwanie w historii rozbudowy polskiej sieci dróg. Skala inwestycji jest bezprecedensowa – 300 kilometrów nowej trasy zmieni krajobraz Mazowsza na zawsze. Choć na pierwsze wbicie łopaty jeszcze poczekamy, jedno jest pewne: ten asfaltowy pierścień to obietnica nowej ery dla kierowców i koniec tranzytowego horroru w Warszawie.
Magda Wydra
