To była walka z czasem, która mogła skończyć się masakrą. W niedzielne popołudnie pod Błoniem rozegrały się sceny niczym z filmu katastroficznego. Rozpędzony skład Intercity z impetem uderzył w uwięzionego na torach forda, wyrzucając go wprost pod koła drugiego pociągu jadącego z naprzeciwka. Huk, płomienie i panika blisko 600 pasażerów… tylko cud sprawił, że tego dnia nikt nie zginął.
Dramat rozegrał się w niedzielę około godziny 13:30 na przejeździe przy ulicy Poniatowskiego w Błoniu. Kierowca forda focusa przeżył moment, który będzie mu się śnił w najgorszych koszmarach. Jego auto zepsuło się dokładnie na torach. Mężczyzna desperacko próbował zepchnąć pojazd, ale gdy usłyszał ryk nadjeżdżającego pociągu, musiał uciekać, by ratować życie.
Chwilę później potężna lokomotywa relacji Szczecin–Rzeszów uderzyła w auto z taką siłą, że wrak wpadł na sąsiedni tor. Tam dokonało się dzieło zniszczenia, bo w szczątki forda uderzył drugi pociąg, jadący z Warszawy do Berlina.
Piekło na torach i wielka ewakuacja
W wyniku podwójnego zderzenia wybuchł groźny pożar. Ogień błyskawicznie objął wrak auta i przeniósł się na lokomotywę. Nad torami uniosły się kłęby czarnego dymu. Służby ratunkowe działały w ogromnym napięciu, z obu składów trzeba było natychmiast wywieść blisko 600 pasażerów!
Doszło do zderzenia pociągów i samochodu osobowego. Wybuchł pożar, który objął auto i część pociągu. Kierowca i pasażerowie auta zdążyli opuścić pojazd przed zderzeniem
– powiedział Portalowi Mazowieckiemu mł. ogn. Damian Dolniak ze straży pożarnej.
Pasażerowie w hali sportowej. Paraliż ważnej magistrali
Blisko 600 osób, w asyście strażaków, musiało pieszo opuścić składy. Zziębnięci i poruszeni podróżni znaleźli schronienie w ośrodku sportu w Błoniu, gdzie gmina zapewniła im dach nad głową. PKP Intercity musiało zorganizować gigantyczną operację logistyczną, po której pasażerowie jadący do Berlina i Rzeszowa zostali rozwiezieni autobusami do innych stacji, by kontynuować podróż.
Magistrala łącząca Warszawę z granicą w Kunowicach została całkowicie sparaliżowana. Wrak forda, wciśnięty pod pociąg, leżał 200 metrów od przejazdu, a nadpalona lokomotywa przypominała o skali niedzielnego horroru. Ruch drogowy w rejonie ul. Poniatowskiego był zablokowany przez wiele godzin, a ekipy kolejowe pracowały całą noc, by przywrócić przejezdność na tej kluczowej trasie.
Roman Opolski
