To była walka o jedną z najbardziej stylowych ikon stolicy! Warszawski „Żyletkowiec” przy Marszałkowskiej 82, architektoniczny majstersztyk Marka Leykama, w końcu może spać spokojnie. Gdy deweloperzy kreślili już plany budowy gigantycznej wieży i nadbudowy pięter, do gry wkroczył konserwator zabytków. Decyzja jest ostateczna: to koniec samowolki!
Modernistyczna perła została wpisana do rejestru zabytków. Czy to uratuje serce Śródmieścia przed wszechobecną w stolicy betonozą?
Miała być wieża na 80 metrów!
Wokół słynnego biurowca przy Marszałkowskiej i św. Barbary w ostatnim czasie aż wrzało. Plany, jakie pojawiały się w gabinetach inwestorów, przyprawiały miłośników Warszawy o zawrót głowy. Spółka Barbara 1 Invest chciała nie tylko dobudować do czteropiętrowego zabytku kolejne cztery kondygnacje, ale miała też znacznie bardziej szalony pomysł: postawienie tuż obok wieży o wysokości aż 80 metrów!
Dla wielu byłby to architektoniczny gwałt na historycznym kwartale. Wpis do rejestru zabytków, podjęty przez Marcina Dawidowicza, Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ucina te spekulacje raz na zawsze. Szklane wieżowce muszą szukać sobie innego miejsca!
„Żyletki”, które pokonały socrealizm
Dlaczego ten budynek jest tak ważny? Zespół budynków powstały w latach 1950–1954 to dowód na geniusz Marka Leykama. W czasach, gdy Stalin nakazywał budować ciężkie, przytłaczające gmachy w stylu socrealizmu, Leykam odważył się na coś innego.
Stworzył budynek z charakterystycznymi, pionowymi podziałami elewacji, nazywanymi przez warszawiaków „żylatkami”. To architektura lekka, nowoczesna i nawiązująca do najlepszych europejskich wzorców, w tym włoskiego renesansu (słynne Ufficio Primo).
Zespół należy do realizacji wyjątkowych w skali Warszawy. Jego koncepcja powstała w okresie nakładania się wpływów modernizmu z narzuconym odgórnie socrealizmem
– czytamy w uzasadnieniu decyzji konserwatora do której dotarł Portal Mazowiecki.
Co teraz z ikoną Śródmieścia?
Wpis do rejestru to tarcza ochronna, ale i wielka odpowiedzialność. Budynki przy ul. Wspólnej, Poznańskiej i św. Barbary są teraz nietykalne. Żadna ekipa budowlana nie wejdzie tam bez surowego nadzoru konserwatorskiego. Zamiast kontrowersyjnej wieży i hotelowego kompleksu, Warszawa zyska pewność, że ten unikalny kawałek powojennej odbudowy przetrwa dla przyszłych pokoleń.
To zwycięstwo tych, którzy wierzą, że Warszawa nie musi być tylko lasem szklanych biurowców, ale miastem z duszą i szacunkiem do własnej, niełatwej historii.
Przemysław Duda
