To jedna z największych kompromitacji władzy na Mazowszu w ostatnich latach. Schronisko „Happy Dog” w Sobolewie, które przez lata miało być azylem, okazało się obozem koncentracyjnym dla zwierząt. Gdy premier Donald Tusk ogłosił w weekend jego natychmiastową likwidację, wybuchła polityczna bomba. Na celowniku znalazł się wicewojewoda Robert Sitnik, który jeszcze chwilę wcześniej przekonywał, że w tym piekle… wszystko jest w normie.
Atak przypuścił poseł Lewicy Łukasz Litewka, który nie gryzł się w język z powodu sytuacji w schronisku i stanowiska przedstawiciela rządu w terenie. Jego wpis w mediach społecznościowych to akt oskarżenia przeciwko urzędniczej znieczulicy i nieudolności.
„Jak pan mógł spojrzeć w lustro?!”
Litewka wypunktował wizytę wicewojewody Roberta Sitnika w Sobolewie z chirurgiczną precyzją. Przypomniał zdjęcia Sitnika przy regale z karmą, podczas gdy za ścianą miało leżeć zmielone mięso na ziemi, a psy z głodu kopały nory, by przetrwać.
Jak pan mógł podawać rękę oprawcy, katowi? Jest pan nieudolny, niekompetentny i bezużyteczny!
– pyta poseł Litewka, nazywając wicewojewodę wprost „parodią człowieka”.
Skandal jest tym większy, że Mazowiecki Urząd Wojewódzki jeszcze w grudniu oficjalnie odrzucał oskarżenia społeczników, twierdząc, że kontrole nie wykazały rażących nieprawidłowości. Dziś te oświadczenia brzmią jak ponury żart.
Wojewoda umywa ręce?
Zapytany o dymisję swojego zastępcy, wojewoda Mariusz Frankowski ucieka w dyplomację. W nagranym oświadczeniu zrzuca odpowiedzialność na służby weterynaryjne.
Oczekuję pilnego wyjaśnienia od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. To służby weterynaryjne zajmują się weryfikacją prawidłowości działań lekarzy
– mówi Frankowski, dodając prywatnie, że jako właściciel psa wierzy w poprawę metod kontroli.
Internauci: „Wiedzieliście i milczeliście!”
Mieszkańcy i wolontariusze nie dają się jednak nabrać na okrągłe zdania. Sieć zalała fala wściekłości. Ludzie przypominają, że o horrorze w Sobolewie alarmowali od miesięcy, ale ich maile trafiały do kosza.
Wojewoda i wicewojewoda do dymisji! Robert Sitnik pokazywał, jak wchodzi do boksu z syfem i twierdził, że psy nie są głodzone, podczas gdy wyciągano stamtąd szkielety!
– piszą rozżaleni internauci.
Pytanie o dymisję Roberta Sitnika wisi w powietrzu. Jak to możliwe, że urzędnik wysokiego szczebla wizytuje umieralnię, wystawia jej pozytywną opinię, a dzień później premier kraju musi interweniować, by przerwać cierpienie zwierząt…
Edyta Karys
