To była noc grozy pod Warszawą. Niebo nad gminą Pomiechówek stanęło w ogniu, gdy w miejscowości Nowy Modlin wybuchł potężny pożar na terenie zakładu zajmującego się odpadami i demontażem aut. Kłęby gęstego, gryzącego dymu było widać z wielu kilometrów, a do walki z żywiołem rzucono potężne siły. Strażacy stoczyli wielogodzinną bitwę, by ogień nie przeniósł się na sąsiednie posesje.
Wczorajszy wieczór zamienił się w koszmar dla mieszkańców okolicy. Ogień pojawił się na terenie firmy Eko-Zysk, która na co dzień składuje śmieci i utylizuje stare wraki pojazdów. Wystarczyła chwila, by hala wypełniona tonami papieru i plastiku zamieniła się w gigantyczną pochodnię!
Armia strażaków na ratunek
Sytuacja była na tyle poważna, że początkowe siły okazały się niewystarczające. Choć pierwsze meldunki mówiły o 11 zastępach, skala pożaru wymusiła ściągnięcie posiłków z całego regionu. Ostatecznie z ryczącym ogniem walczyły aż 23 zespoły strażackie.
Paweł Plagowski, rzecznik nowodworskiej straży pożarnej, potwierdził, że wewnątrz płonącej hali znajdowały się materiały, które palą się błyskawicznie i są niezwykle trudne do ugaszenia: tworzywa sztuczne i papier. To właśnie one sprawiły, że akcja była morderczym wyzwaniem dla ratowników.
Cud w Nowym Modlinie: Brak ofiar!
Mimo przerażających obrazów i ogromnej temperatury, z miejsca zdarzenia napłynęły też dobre wieści. Strażacy poinformowali, że w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał. Przed północą sytuacja została opanowana, a ratownicy mogli przystąpić do żmudnego dogaszania pogorzeliska.
Na ten moment przyczyna wybuchu ognia pozostaje tajemnicą. Czy to nieszczęśliwy wypadek przy pracy, zwarcie instalacji, a może celowe podłożenie ognia? To będą teraz ustalać biegli z zakresu pożarnictwa oraz policja. Jedno jest pewne – straty firmy będą liczone w setkach tysięcy złotych, a mieszkańcy Nowego Modlina długo nie zapomną tego widoku.
Ewa Sztechman
