Czwartkowy poranek zamienił się w prawdziwy koszmar dla kierowców podróżujących południową obwodnicą Warszawy. Na trasie S2 doszło do serii dramatycznych zdarzeń, które sparaliżowały ruch w kierunku Poznania. Sześć roztrzaskanych samochodów, ranni w szpitalu i wielokilometrowy zator, to bilans porannego chaosu między węzłami Puławska i Lotnisko.
Wszystko zaczęło się w samym szczycie komunikacyjnym. Na trasie doszło nie do jednego, a do dwóch oddzielnych wypadków niemal w tym samym miejscu. Służby ratunkowe, które przyjechały na miejsce, zastały pobojowisko.
Sześć aut w matni, ranni trafili do szpitala
W pierwszym uderzeniu uczestniczyły cztery samochody osobowe. Chwilę później, tuż obok, zderzyły się kolejne dwa auta. Siła uderzeń była na tyle duża, że dwie osoby wymagały natychmiastowej pomocy medycznej.
Dwie osoby zostały poszkodowane. Z ogólnymi potłuczeniami ciała zostały przetransportowane do szpitala
– informują służby pracujące na miejscu.
Warszawa stoi! Gigantyczny korek na Puławskiej
Dla kierowców jadących w stronę Poznania czwartek stał się testem cierpliwości. Policjanci z wydziału ruchu drogowego musieli zablokować większość pasów, by zabezpieczyć ślady i usunąć rozbite wraki. Przejazd był możliwy jedynie prawym pasem oraz pasem rozbiegowym, co natychmiast wywołało komunikacyjny paraliż.
Najgorzej sytuacja wygląda na wysokości węzła Puławska, gdzie zator narastał z każdą minutą. Policja apeluje do kierowców o wybieranie tras alternatywnych, o ile to możliwe, bo rozładowywanie tego korka może potrwać jeszcze długo.
Policja bada przyczyny
Jak doszło do tego, że w jednym momencie rozbiło się aż sześć pojazdów? Czy zawiniła nadmierna prędkość, niezachowanie bezpiecznej odległości, a może chwila nieuwagi w gęstym porannym ruchu? Odpowiedzi na te pytania szukają teraz funkcjonariusze, którzy wciąż pracują na S2.
Przemysław Duda
