Mieszkańcy Pragi-Południe doczekali się, bo kultowe torowisko na ul. Grochowskiej, które od lat przypominało jazdę po wertepach, właśnie przechodzi do historii. Tramwaje Warszawskie wyłożą dziesiątki milionów złotych na gigantyczny remont między Wiatraczną a Gocławkiem. Ale uwaga, za komfort pasażerów zapłacą kierowcy. Jezdnia zostanie zwężona, a organizacja ruchu wywrócona do góry nogami.
To nie będzie zwykłe łatanie dziur. Drogowcy wbiją łopaty tak głęboko, że w praktyce powstanie tam zupełnie nowa linia tramwajowa. Przebudowa obejmie aż 4200 metrów toru pojedynczego, a zakres prac przyprawia o zawrót głowy.
Rozprują ulicę do samej ziemi
Pod torami powstanie nowoczesne odwodnienie i nowa podbudowa. Znikną stare, wysłużone szyny, a w ich miejsce pojawią się nowe, zatopione w soczystej, zielonej trawie. Ale to, co najważniejsze, kryje się pod spodem. Przebudowane będą sieci gazowe, techniczne i oświetleniowe, a słupy trakcyjne zostaną umieszczone na zewnątrz torowiska.
Największe emocje budzą jednak zmiany dla zmotoryzowanych. Przebudowa torów wymusi przesunięcie krawężników ul. Grochowskiej, co oznacza jedno: pasy ruchu do centrum będą węższe! Tramwajarze przekonują, że to cena za bezpieczeństwo i nowoczesne przystanki. Na kluczowych skrzyżowaniach zmieni się niemal wszystko.
Kiedy ruszy ten komunikacyjny „Armagedon”?
Dokumentacja projektowa jest już na finiszu. Branża drogowo-torowa jest niemal gotowa, a do końca 2026 roku domknięte zostaną projekty elektryczne i sanitarne. Wielka demolka i budowa „na zielono” ruszy wkrótce potem. Czy Grochowska po liftingu stanie się warszawskim wzorem elegancji, czy utknie w korku na amen? Jedno jest pewne: pasażerowie tramwajów w końcu przestaną podskakiwać na siedzeniach, a Praga zyska kolejne kilometry zielonych torów.
Magda Wydra
