Dwie osoby, w tym dziecko, trafiły do szpitala po pożarze, który wybuchł w poniedziałek w jednym z bloków przy ulicy Różanej w Ząbkach. Strażacy musieli ewakuować 20 lokatorów z wyższych kondygnacji budynku. Akcja ratunkowa i dogaszanie ognia trwały kilka godzin.
Ogień na parterze pięciopiętrowca
Zgłoszenie o pożarze w bloku przy ulicy Różanej 15 wpłynęło do służb po godzinie 14:00. Ogień pojawił się w lokalu na parterze pięciopiętrowego budynku mieszkalnego. Ze względu na silne zadymienie, które błyskawicznie zaczęło rozprzestrzeniać się na wyższe kondygnacje, strażacy podjęli decyzję o natychmiastowym wyprowadzeniu mieszkańców.
Ewakuowano około 20 osób z wyższych pięter
– poinformowała nas mł. kpt. Karolina Jaworska, oficer prasowa Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej. W kulminacyjnym momencie akcji na miejscu pracowało 10 zastępów straży pożarnej.
Bilans poszkodowanych: Zatrucie gazami pożarowymi
Początkowe meldunki służb ratunkowych były niepokojące i wskazywały na 11 osób poszkodowanych. Po przeprowadzeniu szczegółowej segregacji medycznej na miejscu zdarzenia, większość z nich nie wymagała dalszego leczenia.
Siedem osób zostało przebadanych na miejscu i nie wymagały one hospitalizacji. Pozostałe cztery osoby to: dorosła osoba, dziecko i jego rodzice, którzy udali się razem z nim do szpitala
– wyjaśniła mł. kpt. Jaworska. Ostatecznie w placówce medycznej pozostały dwie osoby, u których stwierdzono objawy zatrucia gazami pożarowymi. Rzeczniczka zaznaczyła, że straż nie posiada informacji o poważniejszych obrażeniach u poszkodowanych.
Kilkugodzinne działania służb
Sytuacja pożarowa została opanowana stosunkowo szybko, jednak proces dogaszania i oddymiania budynku trwał do późnych godzin popołudniowych. Przed godziną 16:00 dym nie był już widoczny na zewnątrz budynku, a liczba zastępów została zredukowana do sześciu.
Późnym wieczorem mazowiecka straż pożarna potwierdziła oficjalne zakończenie wszystkich działań przy ulicy Różanej. Lokatorzy, którzy nie odnieśli obrażeń, mogli powrócić do swoich mieszkań po sprawdzeniu ich przez strażaków pod kątem obecności tlenku węgla. Przyczyny wybuchu ognia będą wyjaśniane przez biegłych z zakresu pożarnictwa.
Roman Opolski
