Warszawska policja podsumowała rok 2025 pod kątem kradzieży aut. Z ulic stolicy zniknęło łącznie 1324 pojazdy, a złodzieje wyspecjalizowali się w jednej konkretnej marce. Dane, które ujrzały światło dzienne dzięki interpelacji radnego Piotra Wertensteina-Żuławskiego, pokazują, że posiadanie popularnego „japończyka” na niestrzeżonym parkingu to spore ryzyko.
Ranking dzielnic otwiera Ursynów, gdzie w ubiegłym roku skradziono 140 samochodów. Tuż za nim uplasowały się Bielany (137) oraz Targówek (128). Najspokojniej mogą spać mieszkańcy Rembertowa i Ursusa, gdzie statystyki są kilkukrotnie niższe.
Na Żoliborzu 85% wszystkich kradzieży, to te auta
Statystyki nie pozostawiają złudzeń, że przestępcy polują głównie na auta marki Toyota. Na Ursynowie stanowią one ponad 75% łupów, a rekord padł na Żoliborzu, gdzie aż 85% skradzionych aut miało logo japońskiego producenta.
Powód tej „popularności” jest prozaiczny: ogromny popyt na części zamienne. Toyota dominuje w polskich rankingach sprzedaży (ponad 111 tys. rejestracji w 2024 r.), co sprawia, że rynek wtórny części z tzw. „dziupli” jest niezwykle chłonny.
Realizowane były liczne działania prewencyjne, polegające na kontroli niestrzeżonych parkingów, jak również działania operacyjne skutkujące zatrzymaniem sprawców
– zapewnia młodszy inspektor Krzysztof Ogroński, szef stołecznej policji.
Walka z „dziuplami” i paserstwem
Policja podkreśla, że walka ze złodziejami to nie tylko patrole, ale przede wszystkim uderzanie w zaplecze logistyczne grup przestępczych. Funkcjonariusze regularnie kontrolują miejsca legalnego handlu częściami oraz namierzają ukryte warsztaty, w których kradzione auta są rozbierane na elementy w zaledwie kilka godzin.
Mimo tych działań, liczba kradzieży wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie, a właściciele najpopularniejszych modeli są zachęcani do stosowania dodatkowych, niefabrycznych zabezpieczeń antykradzieżowych.
Edyta Karys
