W świecie płatności zbliżeniowych, aplikacji mobilnych i cyfrowych dokumentów wciąż jedno się nie zmienia – ludzka roztargnioność. W 2025 roku stołeczne Biuro Rzeczy Znalezionych przyjęło na przechowanie około 14 tysięcy przedmiotów. To dokładnie tyle samo, co rok wcześniej. Statystyki pokazują, że skala zgub w Warszawie pozostaje stabilna, a lista najczęściej traconych rzeczy nie zaskakuje.
14 tysięcy historii
Każdy z tych przedmiotów to osobna historia – pośpiech w tramwaju, zamyślenie w kawiarni, rozkojarzenie podczas przesiadki. Najczęściej do Biura trafiają dokumenty: dowody osobiste, prawa jazdy, karty pobytu czy legitymacje. To przedmioty, których utrata wywołuje największy stres, bo bez nich trudno załatwić podstawowe sprawy urzędowe czy bankowe.
Na drugim miejscu są telefony komórkowe – dziś właściwie centrum życia prywatnego i zawodowego. Utrata smartfona oznacza nie tylko stratę materialną, ale też dostęp do danych, zdjęć, kontaktów czy aplikacji bankowych.
Wśród najczęściej znajdowanych rzeczy są również zegarki oraz różnego rodzaju elektronika: słuchawki bezprzewodowe, tablety, powerbanki czy laptopy. To efekt mobilnego stylu życia warszawiaków, którzy przemieszczają się między domem, pracą, uczelnią i spotkaniami, często z torbą pełną urządzeń.
Warszawa niezmiennie w ruchu
Stała liczba – około 14 tysięcy przedmiotów rocznie – pokazuje, że skala zagubień utrzymuje się na podobnym poziomie. W mieście wielkości Warszawy, z milionami podróży komunikacją publiczną każdego dnia, taka liczba nie dziwi. Pośpiech, tłok i dynamiczne tempo życia sprzyjają pomyłkom.
Co istotne, do Biura Rzeczy Znalezionych trafiają przedmioty znalezione m.in. w urzędach, taksówkach czy innych miejscach publicznych, a następnie przekazywane do depozytu. Część rzeczy szybko wraca do właścicieli, szczególnie jeśli zawierają dane umożliwiające kontakt.
Dokumenty wracają najszybciej
Największe szanse na szybki powrót mają dokumenty – często można ustalić właściciela na podstawie danych osobowych i powiadomić go o znalezisku. W przypadku elektroniki sprawa bywa trudniejsza, zwłaszcza gdy urządzenia są zabezpieczone hasłem i nie ma możliwości łatwego ustalenia właściciela.
Zdarzają się również przedmioty nietypowe – od instrumentów muzycznych po sprzęt sportowy – które przez pewien czas czekają na odbiór. Jeśli właściciel się nie zgłosi, po upływie określonego czasu rzeczy mogą przejść na własność znalazcy lub zostać zagospodarowane zgodnie z przepisami.
Roztargnienie ma stały poziom
Choć zmienia się technologia, moda i styl życia, jedno pozostaje niezmienne – ludzka nieuwaga. 14 tysięcy przedmiotów rocznie to dowód na to, że w codziennym biegu łatwo coś zostawić na siedzeniu autobusu czy przy stoliku w kawiarni.
Statystyki stołecznego Biura Rzeczy Znalezionych pokazują jednak także drugą stronę medalu: uczciwość mieszkańców. Każdy oddany dokument czy telefon to czyjaś decyzja, by nie przejść obojętnie obok cudzej zguby. Dzięki temu tysiące warszawiaków mogą odzyskać coś więcej niż tylko przedmiot – także spokój i poczucie, że w wielkim mieście wciąż działa zwykła ludzka przyzwoitość.
Adam Nowy
