Mieszkańcy pięciu 10-piętrowych bloków na osiedlu „Koło” drżą o swoją przyszłość. Prywatna spółka, wykorzystując luki w prawie i dawne akcje firmy C. Ulrich, żąda od Skarbu Państwa ponad 30 milionów złotych. Burmistrz Woli i aktywiści alarmują: to powrót „dzikiej reprywatyzacji” w najbardziej absurdalnym wydaniu.
Widmo 31 milionów długu nad mieszkańcami
Sprawa dotyczy terenu przy ulicach Górczewskiej i Księcia Janusza na Ulrychowie. Choć bloki stoją tu od lat 70., a mieszkańcy dawno wykupili swoje lokale, ich status prawny stał się niepewny. Spółka, która odkupiła roszczenia od reaktywowanej firmy C. Ulrich (założonej pierwotnie w 1805 roku), wygrała w 2025 roku batalię o zasiedzenie – sąd oddalił wniosek miasta w tej sprawie.
Teraz roszczenia opiewają na 21 milionów złotych za bezumowne korzystanie z gruntu, a wraz z odsetkami kwota urosła już do 31 milionów. Spółdzielcy obawiają się, że jeśli Skarb Państwa przegra, gigantyczne koszty zostaną przerzucone bezpośrednio na nich.
„Papiery numizmatyczne” kluczem do osiedla?
Kontrowersje budzi podstawa, na jakiej reaktywowano przedwojenną spółkę. Zdaniem aktywisty Jana Śpiewaka i władz dzielnicy, posłużono się akcjami, które mają wartość jedynie historyczną i kolekcjonerską.
To jest sprawa bezprecedensowa, gdy na podstawie papierów numizmatycznych próbuje się przejąć całe osiedle, przedszkole, szkołę i drogi publiczne
– alarmował Jan Śpiewak podczas protestu pod Ministerstwem Sprawiedliwości.
Burmistrz Woli, Krzysztof Strzałkowski, idzie o krok dalej i zapowiada walkę o stwierdzenie nieważności kluczowych decyzji. Dzielnica kwestionuje m.in. decyzję zwrotową ministra rolnictwa z 2012 roku oraz sposób reaktywacji samej spółki.
Minister sprawiedliwości zapowiada kontrolę
W środę delegacja mieszkańców spotkała się z ministrem Waldemarem Żurkiem. Choć minister przyznał, że stan prawny jest niezwykle zawiły, złożył kilka istotnych deklaracji. Resort sprawdzi, dlaczego wcześniejsze śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Minister zwrócił uwagę, że jedno z niekorzystnych dla mieszkańców orzeczeń zapadło w Sądzie Najwyższym z udziałem sędziów, których status jest kwestionowany, co może otworzyć drogę do uznania wyroku za niebyły. Poza tym, Ministerstwo zwróci się do sądów administracyjnych z pytaniem o status skargi kasacyjnej, która czeka na rozpatrzenie od 2023 roku.
Skarga nadzwyczajna ostatnią deską ratunku
Władze Woli zwróciły się już do Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Obywatelskich o złożenie tzw. skargi nadzwyczajnej na prawomocne wyroki. Mecenas reprezentujący mieszkańców, Piotr Pałka, poinformował o pierwszym małym sukcesie: udało się uzyskać zabezpieczenie sądowe wstrzymujące uchwały powołujące organy spółki C. Ulrich. Sąd na tym etapie miał podzielić argumentację mieszkańców o braku podstaw roszczeń.
Ewa Sztechman
