To była jedna z najbardziej dramatycznych sesji w historii radomskiego samorządu. 39. nadzwyczajne posiedzenie Rady Miejskiej, zwołane w atmosferze skandalu po „Potańcówce w klimacie PRL”, stało się areną starcia między obrońcami godności a ludźmi, którzy z tragedii robotników zrobili cyrkową atrakcję.
W oparach emocji, w obecności płaczących świadków historii, jeden z radnych zasłabł, a mimo to rządząca większość odrzuciła uchwałę potępiającą profanację pamięci o Czerwcu ’76.
Dramat w sali obrad: Ofiary kontra uśmiechnięci „oprawcy”
Sesja zwołana przez radnych Prawa i Sprawiedliwości miała być moralnym oczyszczeniem dla miasta. Na galerii zasiedli bohaterowie protestów z 1976 roku i działacze Solidarności. Musieli oni patrzeć w oczy urzędnikom, którzy zaledwie kilka tygodni wcześniej radosne pląsy i „sweet fotki” z przebierańcami w mundurach ZOMO uznali za świetną promocję rocznicy buntu.
Atmosfera była tak gęsta od oskarżeń i bólu, że organizm jednego z radnych nie wytrzymał napięcia. Interwencja medyczna po jego zasłabnięciu była wymownym symbolem tego, jak wysoką cenę płaci się za walkę o prawdę historyczną w mieście, w którym władza woli „klimat PRL” od szacunku dla krwi przelanej na ulicach.
„Precz z komuną!” – krzyk rozpaczy nad Radomiem
Radni PiS, wspierani przez obecnych posłów, domagali się jednego: jasnego stanowiska, że inscenizowanie pałowania przez przebierańców za ZOMO i pozowanie z nimi przez wiceprezydentkę Martę Michalską-Wilk jest gorszącą profanacją.
To wzbudziło ogólnopolskie oburzenie! Jak można fotografować się z symbolami formacji, która zabijała Polaków i przyjmować pozy „ofiar” dla zabawy?
– padło z mównicy.
Niestety, buta obozu prezydenta Radosława Witkowskiego wygrała z przyzwoitością. Większość radnych odrzuciła dokument, który miał ratować honor Radomia. Zamiast refleksji, mieszkańcy usłyszeli polityczne wykręty, co skwitowano głośnym okrzykiem: „PRECZ Z KOMUNĄ!”.
Radom jako pośmiewiskiem – cena za błędy Witkowskiego
Zamiast godnych przygotowań do 50. rocznicy Radomskiego Czerwca, władze miasta zafundowały nam festiwal żenady. Sesja nadzwyczajna pokazała, że dla obecnego układu rządzącego „dobra zabawa” jest ważniejsza niż uczucia ludzi, którzy za wolność tego miasta płacili zdrowiem i życiem.
Odrzucenie stanowiska o profanacji to jasny sygnał: ekipa Witkowskiego nie czuje ciężaru historii Radomia. Dla nich ZOMO to tylko kostium, a pałowanie to tylko poza do zdjęcia. To wstyd, który będzie ciągnął się za tymi władzami do samych wyborów.
Przemysław Duda
