Zimna krew, ostre narzędzie i bezwzględny plan – to nie opis porachunków mafijnych, a kulisy napadu, którego dopuścił się 15-letni wyrostek w sercu warszawskiej Pragi-Północ! Gdy przerażony kurier przyjechał z zamówionym jedzeniem, nie spodziewał się, że zamiast zapłaty ujrzy ostrze noża.
Młody bandyta, działając wspólnie ze starszym kolegą, wciągnął dostawcę w pułapkę na klatce schodowej. Tylko cud i szybkie nogi uratowały pracownika przed tragedią. Policja nie miała litości dla nastoletniego agresora, który – jak się okazało – był już poszukiwany za ucieczkę z ośrodka!
Krwawa pułapka: „Nie mam pieniędzy, wejdźmy do klatki”
Wszystko zaczęło się od zwykłego zamówienia przez aplikację. 15-latek czekał przed blokiem, grając rolę „zwykłego klienta”. Gdy kurier się pojawił, chłopak zaczął kłamać, że nie ma gotówki i zaprosił dostawcę do środka. To był błąd, który mógł kosztować kuriera życie.
Gdy tylko zamknęły się drzwi klatki schodowej, maska niewiniątka opadła. Nastolatek błysnął nożem i przystawił go dostawcy, żądając wydania jedzenia za darmo. Przerażony mężczyzna zdołał się wyrwać i uciec, natychmiast alarmując mundurowych.
Starszy kolega na „czatach”
Młody nożownik nie działał sam. Policjanci szybko ustalili, że całą akcję zabezpieczał 19-letni wspólnik. Pełnił on rolę „czujki”, czyli stał przed blokiem i pilnował, czy w okolicy nie pojawia się radiowóz. Starszy kolega usłyszał już zarzut utrudniania postępowania i dostał dozór policyjny. Jednak to los 15-latka budzi największe emocje.
Policjanci z wydziału zajmującego się zwalczaniem przestępczości przeciwko życiu i zdrowiu zatrzymali 15-latka na terenie warszawskiej Pragi-Północ. Podczas zatrzymania miał przy sobie nóż, którym wcześniej groził kurierowi
– informują śledczy.
Uciekinier z poprawczaka znów za kratami
Okazało się, że nastoletni bandyta to „stary znajomy” organów ścigania. Chłopak był poszukiwany w związku z ucieczką z ośrodka wychowawczego. Zamiast się ukrywać, postanowił wrócić na drogę przestępstwa z jeszcze większą brutalnością.
Teraz żarty się skończyły. Prokuratura i sąd rodzinny nie zamierzają patrzeć łagodnie na „młodzieńczy wybryk”. Za usiłowanie rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia 15-latek trafił prosto do ośrodka wychowawczego, a o jego przyszłości zadecyduje sąd. Jedno jest pewne – na warszawskiej Pradze po tym zdarzeniu dostawcy jedzenia będą patrzeć za siebie z jeszcze większym strachem.
Magda Wydra
