Dwa tygodnie po gigantycznym pożarze, targowisko na Bakalarskiej znów stanęło w ogniu! Tym razem płomienie strawiły trzy pawilony z kwiatami. To nie może być przypadek! Czy na Włochach grasuje piroman, który rzucił klątwę na kultowe targowisko, czy to spisek zorganizowanej grupy? Policja milczy, kupcy drżą o swój dobytek!
Nocny horror na targowisku kwiatowym
Dziś nad ranem linia alarmowa 112 w Warszawie dzwoniła bez przerwy. „Bakalarska płonie!” – krzyczeli przerażeni świadkowie. Na miejsce ruszyło piekło: 22 zastępy straży pożarnej, 70 strażaków, ryk syren i łuna ognia widoczna z daleka. Płomienie trawiły trzy pawilony z kwiatami, zamieniając 200 metrów kwadratowych handlowej przestrzeni w dymiące zgliszcza.
Bryg. Artur Laudy z warszawskiej straży pożarnej tak relacjonował m.in. Portalowi Mazowieckiemu dramatyczną walkę z żywiołem:
Działania ratownicze w początkowej fazie sprowadziły się głównie do podawania prądów wody w natarciu na palący się obiekt oraz podawaniu prądów wody w obronie na budynki bezpośrednio zagrożone pożarem
Strażacy musieli walczyć w ekstremalnych warunkach, bo potężne zadymienie i mordercza temperatura utrudniały każdy ruch. Na szczęście, dzięki dronom z termowizją i heroicznej pracy, ogień udało się opanować przed godziną 5:00.
Dwa pożary w dwa tygodnie. Czy ktoś chce zniszczyć Bakalarską?
Ten pożar to przerażające deja vu! Zaledwie dwa tygodnie wcześniej, w nocy z 26 na 27 grudnia 2025 roku, Bakalarska również stanęła w ogniu. Wtedy spłonęły pawilony ze zniczami i kwiatami. Co więcej, w związku z tamtym zdarzeniem zatrzymano 36-letniego mężczyznę, któremu postawiono zarzut umyślnego podpalenia!
Czy to ten sam piroman? A może na Bakalarskiej toczy się bezwzględna walka o teren, której ofiarą padają niewinni kupcy? Policja, która początkowo mówiła o „awarii instalacji” jako najbardziej prawdopodobnej przyczynie, teraz zapowiedziała oględziny z biegłym. Mieszkańcy i kupcy mają jednak swoje teorie.
Magda Wydra
