To była akcja jak z najlepszego filmu sensacyjnego, ale scenariusz napisało życie w Sochaczewie! Policjanci uderzyli w samym centrum miasta, rozbijając narkotykowy interes prowadzony przez obywateli Kolumbii. Trzech mężczyzn, którzy liczyli na szybki i brudny zysk, zamiast luksusów pod palmami, zyskało darmowy nocleg w polskim areszcie. W grze było pół kilograma czystej śmierci!
Do wielkiego zatrzymania doszło w środę, 21 stycznia. Funkcjonariusze nie dali podejrzanym najmniejszych szans. W ręce mundurowych wpadli trzej obywatele Republiki Kolumbii w wieku 45, 32 i 27 lat. To, co znaleziono przy nich oraz w ich kryjówkach, mrozi krew w żyłach każdego rodzica w regionie.
Kokaina w foliowych workach
Narkotyki były ukryte wszędzie, zarówno w samochodzie, którym podróżowali mężczyźni, jak i w zajmowanych przez nich mieszkaniach.
Ujawniono łącznie około 500 gram substancji psychotropowej w postaci kokainy. Znaleziona substancja zapakowana była w foliowe worki oklejone taśmą
– relacjonuje prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Oprócz białego proszku, śledczy zabezpieczyli profesjonalny sprzęt: wagi i przedmioty służące do porcjowania narkotyków. To jasny dowód na to, że w Sochaczewie działała regularna fabryka śmierci, gotowa do zalania rynku zabójczym towarem.
12 lat za kratami?
Mężczyźni zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie, gdzie usłyszeli zarzuty udziału w obrocie znaczną ilością narkotyków. Sędziowie nie mieli wątpliwości – cała trójka trafiła do aresztu na trzy miesiące, by nie mogli mataczyć w sprawie.
Jeśli sąd udowodni im winę, kolumbijskie słońce zobaczą dopiero za 12 lat. Śledztwo jest w toku, a prokuratura sprawdza, jak szeroko zarzucone były sieci tego narkotykowego gangu i czy w regionie działali ich wspólnicy.
Ewa Sztechman
