Sobota była dniem gniewu na Mazowszu. Ponad 200 osób – aktywistów, gwiazd i wściekłych mieszkańców, stanęło przed bramami schroniska „Happy Dog” w Sobolewie, żądając przerwania gehenny uwięzionych tam czworonogów. Gdy tłum skandował o „umieralni”, a Polska wstrzymała oddech, nadeszła wiadomość z samej góry. Premier Donald Tusk osobiście ogłosił: to koniec. Katownia zwierząt zostaje zamknięta
W sobotę, 24 stycznia, spokój Sobolewa rozdarły okrzyki rozpaczy i wściekłości. Działacze z DIOZ-u, Pogotowia dla Zwierząt i setki zwykłych ludzi nie mieli litości dla władz gminy. „Dość umieralni!”, „Wójt do dymisji!” – niosło się echem po okolicy. Społeczniczka Edyta Haduch, która zorganizowała protest, ujawniła wstrząsające kulisy działalności placówki, która z „szczęśliwym psem” miała wspólną tylko nazwę.
Dociera do nas bardzo wiele niepokojących sygnałów od wielu lat. Są to sygnały od wolontariuszy, czyli osób, które tam były. Które zajrzały we wszelkie zakamarki tego schroniska.Te sygnały polegały na tym, że zwierzęta były wygłodzone
– mówiła Edyta Haduch Portalowi Mazowieckiemu.
Właściciel z zarzutami, psy w mrozie
Uczestnicy manifestacji przypomnieli ponurą przeszłość Mariana D., właściciela azylu. Człowiek ten już w 2019 roku usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami, a mimo to przez lata i to pod nosem urzędników, prowadził swój biznes. Manifestujący pod bramą schroniska mówili wprost: to, co dzieje się w środku, to tortury. Chore, wychudzone psy, bez grama ochrony przed siarczystym mrozem – tak wyglądała codzienność w „Happy Dog”.
Sprawa poruszyła całą Polskę. W obronie maltretowanych zwierząt stanęła Doda, a w sieci zawrzało po wpisach Joanny Krupy i Katarzyny Dowbor.
Premier Tusk ucina temat: „Nie będzie taryfy ulgowej”
Kiedy protestujący ruszyli spod Urzędu Gminy pod samo schronisko, domagając się natychmiastowego zerwania umowy dzierżawy, nastąpił przełom. Sprawa dotarła do najwyższych szczebli władzy. Premier Donald Tusk poinformował dziś o decyzji, na którą czekali wszyscy obrońcy praw zwierząt: Powiatowy Lekarz Weterynarii oficjalnie zamknął placówkę w Sobolewie.
Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie
– uciął krótko szef rządu.
Co dalej z katem zwierząt?
Zamknięcie schroniska to jednak dopiero początek walki o sprawiedliwość. Demonstranci domagają się teraz szczegółowych badań każdego psa, który przeżył piekło w Sobolewie. Kolejne starcie odbędzie się na sali rozpraw, bo już 18 lutego Marian D. stanie przed Sądem Rejonowym w Garwolinie. Tym razem oczy całej Polski będą zwrócone na sędziego. Czy zapadnie wyrok, który raz na zawsze oduczy handlarzy cierpieniem zarabiania na krzywdzie bezbronnych istot?
Roman Opolski
