To były ułamki sekund. Na stacji Warszawa Zachodnia doszło do przerażającego wypadku. Dwie kobiety weszły wprost pod stalowego potwora. Jedna z ofiar straciła przytomność, a krew splamiła torowisko. Czy to była chwila nieuwagi, czy śmiertelnie niebezpieczny skrót? Służby wyjaśniają, jak doszło do tej tragedii w samym sercu stolicy
Maszyna nie miała szans się zatrzymać
Sobota, jest przed południem. Pociąg relacji Grodzisk Mazowiecki – Warszawa Zachodnia zbliżał się do peronów. Nagle przed czołem składu pojawiły się dwie sylwetki. Na reakcję było już za późno. Maszyna uderzyła w kobiety z potężną siłą.
Pociąg uderzył w dwie kobiety przechodzące przez tory. Jedna w wieku 38 lat, druga w wieku 55 lat zostały ranne i przetransportowane do szpitala
– przekazał aspirant Kamil Sobótka z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.
Walka o życie w drodze do szpitala
Widok na miejscu zdarzenia był makabryczny. Ratownicy medyczni musieli natychmiast opatrzyć rany poszkodowanych, by zdążyć z transportem do kliniki. Stan jednej z kobiet jest krytyczny.
Jedna z poszkodowanych była nieprzytomna
– dodaje aspirant Sobótka.
55-latka i 38-latka trafiły pod opiekę lekarzy. Teraz cała Warszawa zadaje sobie pytanie: co one tam robiły?
Skrót do tragedii?
Śledczy z Komendy Stołecznej Policji pod lupę biorą każdy szczegół. Najważniejsze pytanie brzmi: czy kobiety korzystały z wyznaczonego przejścia, czy postanowiły zaryzykować życie dla oszczędności kilku minut?
Na stacji Warszawa Zachodnia trwa ustalanie dokładnych przyczyn dramatu. Pasażerowie muszą liczyć się z utrudnieniami, ale w obliczu walki o ludzkie życie schodzą one na dalszy plan.
Roman Opolski
