o miało być bezpieczne schronienie, a okazało się piekłem na ziemi! Przed sądem w Siedlcach zapadł właśnie wyrok, który obnażył przerażające kulisy funkcjonowania rodziny zastępczej byłego radnego Stefana I. i jego żony Janiny I. Małżeństwo, zamiast chronić skrzywdzoną nastolatkę, stanęło murem za swoim synem-molestatorem i próbowało zmusić dziewczynę do kłamstw
Siedlecka temida była nieubłagana. Stefan i Janina I. usłyszeli wyrok 7 miesięcy pozbawienia wolności (w zawieszeniu na 2 lata) oraz po 5 tysięcy złotych grzywny. Choć groziło im nawet 8 lat za kratami, sąd wziął pod uwagę ich dotychczasową niekaralność.
Bronili potwora, niszczyli ofiarę
Historia, która rozegrała się w tym domu, mrozi krew w żyłach. Gdy wyszło na jaw, że ich dorosły syn molestował podopieczną, radny i jego żona ruszyli do ataku. Zamiast wezwać policję, nakłaniali Magdalenę G. do składania fałszywych zeznań. Chcieli za wszelką cenę zatuszować brudne czyny swojego potomka!
Sędzia w Siedlcach nie zostawiła na oskarżonych suchej nitki. Argumentowała, że małżeństwo miało obowiązek ukrócić patologię, a tymczasem wspierali przestępcę. Ich syn został już wcześniej prawomocnie skazany za skrzywdzenie dziewczyny, co tylko potwierdziło, jak potwornych manipulacji dopuścili się Stefan i Janina I.
Emocje i płacz przed sądem w Siedlcach
Proces od samego początku budził ogromne emocje. Jak relacjonują świadkowie, podczas rozprawy 14 stycznia żona radnego wybuchała płaczem, a małżeństwo miało kierować pod adresem ofiary, Magdaleny G., wyjątkowo przykre słowa. Obrońcy próbowali walczyć o warunkowe umorzenie sprawy, ale siedlecki sąd uznał, że szkodliwość społeczna ich czynu jest zbyt wysoka.
Przemysław Duda
