Zabytkowe kamienice przy ul. Rudawskiej 4 i Solariego 5 wyglądają dziś tak, jak w dniu, gdy wprowadzali się do nich pierwsi oficerowie przedwojennego wojska. Po latach niszczenia i straszenia spękanymi ścianami, te modernistyczne cacka przeszły metamorfozę, która zapiera dech w piersiach. Wszystko pod czujnym okiem konserwatora i z potężnym zastrzykiem miejskiej gotówki.
Te bliźniacze galeriowce to nie są zwykłe bloki. To historia wykuta w betonie i luksferach, zaprojektowana w 1937 roku przez słynnego Stanisława Fiszera. Budynki, które powstały z rozkazu samego marszałka Józefa Piłsudskiego, przetrwały piekło II wojny światowej niemal bez szwanku, ale czas okazał się dla nich bezlitosny. Do teraz!
Ponad 700 tysięcy na ratunek zabytkom
Wspólnoty mieszkaniowe nie czekały, aż tynk zacznie lecieć przechodniom na głowy. Dzięki determinacji mieszkańców i wsparciu Ratusza, który wyłożył na ten cel aż 722 tysiące złotych, udało się przeprowadzić remont godny elitarnych domów oficerskich.
Prace trwały dwa lata i były prawdziwą koronkową robotą. Konserwatorzy nie bawili się w tanie malowanie – każda oryginalna płyta betonowa była wzmacniana, podklejana i pieszczona tak, by zachować ducha przedwojennego modernizmu.
Zielone lastryko i luksfery: Luksus wraca na salony
To, co wyróżnia te kamienice, to detale, których próżno szukać w dzisiejszym budownictwie. Pojawiły się magiczne luksfery tzn. zniszczone szklane ściany, które doświetlają klatki schodowe, zostały wymienione na nowe, identyczne z historycznymi. Poza tym, pojawiły się portale wejściowe z mosiężnymi wstawkami znów kuszą elegancją. Swój blask odzyskały również elewacje, co wszystkiemu nadało szlachetny wygląd.
Mało kto wie, że te domy to spuścizna po Funduszu Kwaterunku Wojskowego. To była elitarna instytucja, która miała zapewnić godne życie obrońcom ojczyzny. Dziś, dzięki zakończonemu właśnie remontowi, każdy z nas może poczuć klimat przedwojennej Warszawy, spacerując ulicami Ochoty.
Roman Opolski
